Wyobraź sobie, że stoisz w gęstym lesie na północy Włoch, a wokół Ciebie rosną potężne świerki pospolite. Cisza, spokój i... elektrody wbite prosto w kora drzew. Brzmi jak kadr z filmu science-fiction, ale to wydarzyło się naprawdę, gdy grupa botaników postanowiła sprawdzić, czy rośliny potrafią "przewidzieć" nadchodzące zaćmienie słońca.

Wielu z nas kojarzy drzewa jako statyczne elementy krajobrazu, które co najwyżej szumią na wietrze. Jednak niektórzy badacze wierzą, że kryją one w sobie biochemiczny system wczesnego ostrzegania. Wyniki ich obserwacji wywołały w środowisku naukowym prawdziwą burzę, którą warto śledzić, nawet jeśli nie jesteś fanem biologii.

Eksperyment, który miał zmienić wszystko

W 2022 roku, tuż przed częściowym zaćmieniem słońca, zespół pod wodzą Alessandro Chiolerio podłączył aparaturę do trzech drzew i pięciu pniaków. Cel? Monitorowanie aktywności bioelektrycznej. Wnioski opublikowane kilka miesięcy temu brzmiały wręcz magicznie:

  • Drzewa miały zin synchronizować swoje zachowanie na 14 godzin przed zjawiskiem.
  • Starsze okazy wykazywały silniejszą "antycypację" niż młodsze.
  • W raporcie wspomniano nawet o teorii pola kwantowego i "strzałce czasu".

Brzmi imponująco? Być może, ale tutaj do akcji wchodzą sceptycy, którzy postanowili sprowadzić te teorie na ziemię.

Dlaczego włoscy botanicy podłączyli elektrody do świerków przed zaćmieniem słońca - image 1

Zimny prysznic od botaników: Nuance, o których zapomniano

Najnowsza analiza opublikowana w Trends in Plant Science nie zostawia na tym pomyśle suchej nitki. Naukowcy Ariel Novoplansky i Hezi Yizhaq zauważają coś, co umknęło entuzjastom "jasnowidzących drzew". Po pierwsze, spadek światła podczas częściowego zaćmienia jest dla rośliny praktycznie nieodczuwalny – jej liście wciąż są nasycone energią słoneczną.

Po drugie, matematyka po prostu się nie klei. Zaćmienia występują w cyklach co 18 lat. Badane drzewa miały około 70 lat, więc w swoim życiu "widziały" maksymalnie trzy takie zjawiska. To zdecydowanie za mało, by wykształcić ewolucyjny mechanizm przewidywania, zwłaszcza że każde zaćmienie przechodzi nad ziemią inną trasą.

Co więc naprawdę zarejestrowały elektrody?

Zamiast szukać odpowiedzi w mechanice kwantowej, eksperci wskazują na znacznie prostsze wyjaśnienie. W czasie, gdy drzewa miały "przewidywać" kosmiczne spektakle, w okolicy szalały burze.

  • W ciągu trzech dni odnotowano 664 uderzenia piorunów.
  • Trzy z nich uderzyły zaledwie 10 kilometrów od stanowiska badawczego.
  • Wysoki ładunek elektryczny w atmosferze najprawdopodobniej wpłynął na odczyty aparatury, co mylnie zinterpretowano jako reakcję na słońce.

Lekcja dla nas wszystkich

W dobie poszukiwania sensacji często zapominamy o tzw. zasadzie brzytwy Ockhama: najprostsze wyjaśnienie jest zazwyczaj tym właściwym. W mojej praktyce czytelnika artykułów popularnonaukowych zauważyłem, że im więcej trudnych słów (jak "kwantowy" w kontekście biologii), tym bardziej powinna zapalić nam się czerwona lampka.

Warto jednak docenić ciekawość badaczy. Nawet jeśli tym razem to nie świerki wygrały z astronomami, pokazuje to, jak mało wciąż wiemy o życiu roślin w naszym regionie. Następnym razem, gdy będziesz na spacerze w polskim lesie, spójrz na świerki – może nie przewidują przyszłości, ale na pewno radzą sobie z burzami lepiej niż nasza elektronika.

A Ty jak sądzisz? Czy wierzenie w "intuicję" natury to tylko romantyczna wizja, czy może nauka po prostu jeszcze nie znalazła odpowiednich narzędzi, by ją zmierzyć? Daj znać w komentarzu!