Wiosną przesyłki z paczkami przychodziły jedna po drugiej. W każdej z nich — góra styropianu, która zwykle ląduje w kontenerze na odpady. Przynajmniej tak myślałem, dopóki nie zacząłem sprawdzać, co z tym materiałem robią pasjonaci ogrodnictwa za granicą.

Pomysł wydawał się z początku co najmniej dziwny. Skruszyć styropian i wymieszać go z ziemią w doniczce? To nie służy do izolacji ani ochrony przed mrozem. To alternatywa dla perlitu czy wermikulitu, która kosztuje równe zero złotych. Podczas gdy w Polsce ten trik dopiero zyskuje na popularności, za granicą to standardowa praktyka.

Dlaczego to w ogóle działa?

Pokruszone granulki styropianu nie chłoną wody. Zamiast tego tworzą w ziemi mikroskopijne kieszenie powietrzne. Dzięki nim korzenie otrzymują stały dostęp do tlenu, a nadmiar wody może swobodnie spływać na dno doniczki.

Ewa, ogrodniczka z okolic Poznania, od lat uprawia warzywa w skrzyniach. „Gleba gliniasta po deszczu twardnieje jak beton” – przyznaje. „Wystarczy jednak domieszka styropianu, a podłoże pozostaje lekkie i puszyste. Korzenie wreszcie mogą oddychać”.

Efekt jest niemal identyczny jak przy użyciu drogiego perlitu. Ziemia staje się łatwiejsza w uprawie, nawet jeśli ostatnio intensywnie padało.

Drenaż – problem, który zauważamy za późno

W donicach i podwyższonych grządkach woda często nie ma gdzie uciec. Zastój wilgoci powoduje gnicie korzeni. Rośliny marnieją w oczach, mimo że dbamy o nie każdego dnia. Zbyt częsta wilgoć to najczęstsza przyczyna niepowodzeń w uprawie pomidorów czy papryki.

Dlaczego warto wrzucać styropian do doniczek: ogrodniczy trik, o którym mało kto mówi - image 1

Granulki styropianu zmieniają zasady gry. Nie zatrzymują one wody, ale tworzą w podłożu kanały, przez które ciecz przepływa swobodnie. Oto co zyskujesz:

  • Mniejszą podatność na choroby grzybowe korzeni.
  • Stabilniejszą wilgotność podłoża.
  • Mniejszy stres temperaturowy bryły korzeniowej.
  • Silniejsze łodygi i zdecydowanie lepsze plony.

Gdzie postawić granicę?

Styropian to plastik – on nie ulega rozkładowi. Dlatego należy zachować zdrowy rozsądek. Używam go wyłącznie w donicach i szczelnych skrzyniach. W otwartym gruncie styropian po prostu zamieni się w mikroplastik, którego nigdy nie usuniesz z ogrodu. W zamkniętym systemie – donicy ze ściankami – spełnia swoją rolę i nie wydostaje się na zewnątrz.

Alternatywa dla przeciwników plastiku

Jeśli wolisz rozwiązania naturalne, zawsze możesz sięgnąć po kompost, dobrze przekompostowany obornik lub rozdrobnione liście. Różnica polega na tym, że materia organiczna dodatkowo odżywia glebę i wspiera pożyteczne mikroorganizmy. Styropian działa wyłącznie mechanicznie: rozluźnia strukturę i tyle.

Moja rada? Potraktuj to jako eksperyment. Przy najbliższym przesadzaniu roślin weź jeden worek styropianu, skrusz go na małe kulki i wymieszaj z podłożem w jednej doniczce, a drugą zostaw bez zmian. Po dwóch tygodniach różnica będzie widoczna gołym okiem. A nawet jeśli nie przypadnie ci to do gustu – nic nie straciłeś, bo ten materiał i tak trafiłby do śmieci.

A Ty stosujesz jakieś domowe sposoby na drenaż doniczek, czy kupujesz gotowe mieszanki ze sklepu ogrodniczego?