Pamiętacie te wszystkie zapewnienia, że silniki wysokoprężne to już przeszłość? Sam w to niemal uwierzyłem, obserwując, jak kolejne marki wycinają diesle z cenników. Tymczasem gigant motoryzacyjny Stellantis właśnie wykonuje gwałtowny zwrot akcji, który zaskoczył nawet branżowych ekspertów.
Zamiast wielkiego pożegnania z tradycyjnym napędem, mamy wielki powrót. Okazuje się, że polityczne slogany o całkowitej elektryfikacji zderzyły się z twardą rzeczywistością portfeli kierowców, także u nas w Polsce.
Klient chce diesla, więc diesel zostaje
Wiele osób przeoczyło fakt, że popyt na auta elektryczne wyhamował szybciej, niż zakładano. Stellantis, właściciel takich marek jak Opel, Peugeot czy Citroën, oficjalnie przyznał, że kluczem do przetrwania jest słuchanie klientów, a nie tylko unijnych komisarzy.
W moich rozmowach z mechanikami i sprzedawcami aut często słyszałem jedno: „Dajcie nam auto, które przejedzie 800 km na jednym baku bez stresu o ładowarkę”. Wygląda na to, że zarząd koncernu w końcu wyciągnął te same wnioski. Oto co zmienia się w ofercie od 2025 roku:
- Opel: Modele Astra i Combo odzyskują lub zachowują dieslowskie serca.
- Peugeot: Popularna 308-mka oraz rodzinny, siedmioosobowy Rifter nadal będą tankowane „czarnym pistoletem”.
- Citroën: Ulubieniec polskich przedsiębiorców, Berlingo, pozostaje wierny silnikom wysokoprężnym.
- Alfa Romeo: Cała gama – Tonale, Stelvio i Giulia – nie rezygnuje z diesla.

Trzy powody, dla których diesel wygrywa z prądem
Dlaczego nagle zmieniono kurs? Ale tu nie chodzi o nostalgię, tylko o czystą matematykę. Ale jest pewien niuans, o którym rzadko mówi się głośno: chińska konkurencja.
Chińscy producenci zalewają Europę tanimi elektrykami, ale... prawie w ogóle nie produkują diesli. Utrzymanie silników wysokoprężnych to dla europejskich marek bezpieczny azyl, gdzie nie muszą walczyć na śmierć i życie z importem z Azji. Do tego dochodzą dwa kluczowe argumenty:
- Cena zakupu: Produkcja nowoczesnego diesla jest tańsza niż budowa auta z ogromnym akumulatorem, co widać w salonach.
- Zasięg i dynamika: Dla kogoś, kto często pokonuje trasę Warszawa-Berlin, diesel wciąż nie ma sobie równych pod względem ekonomii przy autostradowych prędkościach.
Praktyczna wskazówka dla kupujących
Jeśli planujesz zakup auta na lata i dużo jeździsz w trasie, nie daj się zwieść opowieściom, że diesel za chwilę zniknie. Obecna sytuacja rynkowa pokazuje, że te jednostki będą serwisowane i wspierane znacznie dłużej, niż nam wmawiano jeszcze dwa lata temu. Warto jednak sprawdzić, czy wybrany model posiada najnowszą normę Euro 6d, aby bez przeszkód wjeżdżać do planowanych Stref Czystego Transportu w polskich miastach.
Czy to koniec rewolucji elektrycznej?
Nie, ale to sygnał, że rynek potrzebuje równowagi. Stellantis nie tylko przywraca diesle w Europie, ale nawet w USA montuje potężne silniki V8 do Jeepów, byle tylko ratować wyniki finansowe. To dowód na to, że pieniądz nie ma ideologii.
A Wy co o tym sądzicie? Czy powrót diesla do łask to dobra wiadomość, czy jednak krok wstecz w trosce o środowisko? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!