Większość z nas sięga po nie w Biedronce czy Lidlu z przekonaniem, że robi coś dobrego dla swojego zdrowia. Wybieramy wersję „Barista” do porannej kawy, wierząc w moc płatków owsianych i roślinną lekkość. Prawda ukryta na odwrocie opakowania jest jednak daleka od sielankowych obrazków z reklam.

Złudzenie zdrowego wyboru

Kiedyś napoje roślinne były domeną sklepów ze zdrową żywnością, dziś królują na każdej półce. Kupujemy je ze względu na nietolerancję laktozy, etykę lub po prostu modę. Sama złapałam się na tym, że automatycznie uznawałam karton z napisem „Oat” za synonim zdrowia. Niestety, to co bierzemy za mleko, często okazuje się emulsją wody i tłuszczu.

Co tak naprawdę pijesz?

Wystarczy jeden rzut oka na skład, by poczuć lekkie rozczarowanie. W typowym produkcie, który dumnie prezentuje kłosy owsa na froncie, znajdziemy:

  • Wodę (to główny składnik).
  • Zaledwie 10% owsa.
  • Olej rzepakowy lub słonecznikowy (często dodawany w dużej ilości).
  • Emulgatory i stabilizatory.
  • Cukier (nawet jeśli nie jest dosypany, powstaje w procesie enzymatycznym).

Wersje dla baristów, które tak pięknie się pienią w Twoim latte, są szczególnie bogate w dodany olej. To właśnie dzięki niemu napój zyskuje kremową konsystencję, ale przy okazji staje się kaloryczną bombą o niskiej wartości odżywczej.

Dlaczego wielu dietetyków nie kupuje już mleka owsianego - image 1

Gdzie podziały się cenne wartości?

Wszyscy wiemy, że owsianka to król śniadań dzięki beta-glukanom, które obniżają cholesterol. Problem w tym, że podczas produkcji przemysłowego napoju większość tego błonnika zostaje odfiltrowana. Zostaje głównie skrobia i cukry proste.

W przeciwieństwie do tradycyjnego mleka, napój owsiany naturalnie nie zawiera jodu, witaminy B12 ani odpowiedniej ilości białka. To, co widzisz w składzie jako witaminy, to syntetyczne dodatki wprowadzone przez producenta, by "udawać" wartości odżywcze nabiału.

Pułapka glikemiczna

Dla osób dbających o linię lub poziom cukru, mleko owsiane może być sporym wyzwaniem. Proces rozkładu owsa sprawia, że napój ma wysoki indeks glikemiczny. Pijąc go na czczo w kawie, serwujesz swojemu organizmowi nagły wyrzut insuliny, co często kończy się napadem głodu już godzinę po śniadaniu.

Jak nie dać się nabrać przy półce sklepowej?

Jeśli nie wyobrażasz sobie życia bez owsianego smaku, mam dla Ciebie kilka wskazówek, które stosuję podczas moich zakupów:

  • Zasada krótkiego składu: im mniej składników, tym lepiej. Szukaj takich, gdzie jest tylko woda, owies i ewentualnie odrobina soli morskiej.
  • Unikaj olejów: sprawdź, czy olej roślinny nie znajduje się na początku listy.
  • Domowa alternatywa: najzdrowszy napój zrobisz w 5 minut w domu. Wystarczy namoczyć szklankę płatków w litrze wody, zblendować i przecisnąć przez gazę. Kosztuje grosze i masz 100% kontroli.

Następnym razem, gdy Twoją rękę przyciągnie estetyczny karton z grafiką sielskiego pola, odwróć go i przeczytaj to, co napisano drobnym drukiem. Czy na pewno chcesz płacić za wodę z olejem i śladową ilością owsa?

A Ty na co zwracasz uwagę, wybierając napoje roślinne w polskim supermarkecie? Czytasz składy czy ufasz marce?