Wydaje Ci się, że walka rządu z dostępem nastolatków do TikToka czy pornografii to tylko problem rodziców? Nic bardziej mylnego. Nowe poprawki do przepisów, o których alarmują eksperci, mogą sprawić, że każdy Twój krok w sieci będzie wymagał cyfrowego dowodu osobistego. Jeśli myślisz, że Twoje dane są bezpieczne, przygotuj się na zimny prysznic.
Pułapka "bezpieczeństwa": Dlaczego Wikipedia stanie się towarem reglamentowanym?
Wszystko zaczęło się od chęci ochrony najmłodszych, ale w moich analizach prawnych rzadko widywałem tak szeroko zarzuconą sieć. Brytyjska ustawa, która jest bacznie obserwowana przez inne kraje (w tym Polskę i UE), definiuje media społecznościowe tak szeroko, że pod zakaz mogą podpaść:
- Otwarte encyklopedie, jak Wikipedia;
- Komunikatory typu WhatsApp;
- Wspólne kalendarze rodzinne;
- Fora dyskusyjne dla hobbystów.
Ale to nie wszystko. Najbardziej kontrowersyjnym pomysłem jest ban na VPN dla osób poniżej 16. roku życia. I tu pojawia się ogromny problem dla nas, dorosłych.
Mechanizm kontroli: Twoja twarz zamiast hasła
Skoro dzieci potrafią obejść blokady, zmieniając lokalizację przez VPN lub używając zrzutów ekranu z gier do oszukania systemów rozpoznawania twarzy, politycy chcą dokręcić śrubę. W praktyce oznacza to, że abyś Ty mógł wejść na dowolną stronę z listy "niebezpiecznych", będziesz musiał przekazać swoje dane biometryczne zewnętrznym firmom.

Wyobraź sobie, że każda próba przeczytania artykułu o kontrowersyjnym temacie zostawia cyfrowy ślad powiązany z Twoją realną tożsamością. To już nie jest ochrona dzieci, to budowa rejestru przeglądania dla dorosłych. W mojej praktyce widzę jedno zagrożenie: wyciek takiej bazy danych to prezent dla hakerów, o jakim nie śnili.
Jak to działa w praktyce? (Lokalny lifehack)
Zamiast polegać na rządowych blokadach, które są dziurawe jak szwajcarski ser, eksperci ds. cyberbezpieczeństwa zalecają:
- Fizyczną kontrolę urządzeń: Nic nie zastąpi ustawień routera w domu.
- Edukację, nie zakazy: Dzieci zawsze znajdą sposób (np. zmiana DNS w ustawieniach konsoli), więc lepiej uczyć ich krytycznego myślenia.
Czy to koniec "wolnego" internetu?
Pamiętacie, jak kiedyś wystarczyło kliknąć "Mam 18 lat"? Te czasy odchodzą do lamusa na rzecz skanowania twarzy i weryfikacji bankowej. Problem polega na tym, że politycy debatują o bezpieczeństwie online w przerwie między rozmowami o "mleku w szkołach", nie rozumiejąc, że cyfrowy identyfikator to broń obosieczna.
A jak Państwo oceniacie ten pomysł? Czy bylibyście gotowi skanować twarz za każdym razem, gdy chcecie wejść na portal informacyjny lub forum, byle tylko "chronić dzieci"? Dajcie znać w komentarzach!