Wielu z nas zna kogoś, kogo dotknęła ta podstępna choroba. Kiedy słyszymy diagnozę, często wydaje się, że czas zaczyna odliczać dni bezpowrotnie. Naukowcy z San Francisco odkryli jednak coś, co może całkowicie zmienić podejście do leczenia.

Zamiast szukać nowych, kosztownych substancji, przeanalizowano bazy danych istniejących leków. Wynik był zaskakujący – dwa preparaty stosowane w onkologii wykazują potencjał w odwracaniu zniszczeń, jakie Alzheimer wywołuje w mózgu.

Dlaczego onkologia może być kluczem?

Choroba Alzheimera to nie jeden uszkodzony gen, ale skomplikowana sieć zmian w mózgu. Tradycyjne leki, celujące w jedną „usterkę”, często zawodzą. Naukowcy wykorzystali narzędzia obliczeniowe, aby sprawdzić, które leki mogą „wyciszyć” destrukcyjne procesy genowe w mózgu.

Wybór padł na dwa znane leki:

  • Letrozol – zwykle używany w leczeniu raka piersi.
  • Irynotekan – stosowany powszechnie przy nowotworach jelita i płuc.

Okazało się, że pacjenci onkologiczni przyjmujący te preparaty statystycznie rzadziej rozwijali objawy demencji. To był pierwszy sygnał, że jesteśmy na właściwym tropie.

Dwa leki na raka mogą cofać zmiany w mózgu przy chorobie Alzheimera - image 1

Wyniki, które dają nadzieję

W testach na myszach, połączenie tych leków przyniosło spektakularne efekty. Szkodliwe złogi białka tau wyraźnie się zmniejszyły, a gryzonie zaczęły lepiej radzić sobie w testach pamięci i uczenia się. Lekarze porównują to do wymiany filtra w silniku – leki usuwają „zanieczyszczenia”, pozwalając komórkom nerwowym znów pracować na pełnych obrotach.

Czy to już koniec choroby?

Musimy jednak ostudzić emocje. To na razie badania na modelu mysim, a leki onkologiczne są silnie obciążające dla organizmu. Nie oznacza to, że jutro znajdziemy te tabletki w polskiej aptece z etykietą „na pamięć”.

Kolejnym krokiem muszą być badania kliniczne z udziałem ludzi. Jeśli okaże się, że dawkę można dostosować tak, by leczyć mózg bez niszczenia reszty organizmu, będziemy świadkami jednej z najważniejszych zmian w medycynie XXI wieku.

A co Ty o tym sądzisz? Czy uważasz, że stosowanie silnych leków onkologicznych w walce z demencją to właściwy kierunek, czy zbyt duże ryzyko dla pacjenta?