Siedząc w kinie IMAX na seansie „Projektu Hail Mary”, nagle głośno wstrzymałem oddech. Wokół mnie panowała cisza — nikt inny nie wydawał się zszokowany tym, co właśnie zobaczył na ekranie. Jako fizyk zdałem sobie sprawę, że dostrzegłem coś, co dla reszty widzów było po prostu „efektownym ujęciem”.
W pewnym momencie statek kosmiczny gwałtownie przyspiesza. Główny bohater, grany przez Ryana Goslinga, nie jest przypięty pasami i uderza głową w panel sterowania. Jeśli znasz podstawy fizyki, wiesz, że w takiej sytuacji po prostu nie da się przeżyć. Filmowcy rzadko dbają o realizm, ale tutaj współpracowali z NASA, żeby dokładnie oddać prawa ruchu w kosmosie.
Pęd: ukryty gracz w próżni
Wszystko rozbija się o pęd. To ten sam powód, dla którego ciężarówki na autostradzie pod Warszawą muszą zachowywać większy odstęp niż osobówki. Pęd zależy od masy i prędkości. Tutaj, w próżni, nie ma powietrza ani tarcia, które mogłyby wyhamować ciało bohaterów.
Dlatego, gdy statek szarpie, bohater leci przed siebie z ogromną energią. Z punktu widzenia fizyka, to moment, w którym film „boli” najbardziej, choć zarazem wydaje się fascynująco prawdziwy. Zrozumienie tego zjawiska pozwala inaczej spojrzeć na każdą scenę w kosmosie.

Co odkryli chińscy filozofowie ponad tysiąc lat przed Newtonem?
Przez lata uważałem mechanikę Newtona za nudną, preferując skomplikowane zjawiska kwantowe. Wszystko zmieniło się podczas pracy nad moją książką. Odkryłem, że zasady, które przypisujemy Newtonowi, były opisywane już w starożytnych Chinach przez filozofa Mozi i jego szkołę w tekście Mo Ching.
Przez trzy tygodnie zgłębiałem tłumaczenia tego starożytnego dzieła. To zmieniło moje podejście do dydaktyki. Zrozumiałem, że fizyka to nie tylko „suche” wzory w podręczniku, ale dziedzictwo ludzkości, które łączy:
- Starożytne teksty filozoficzne z epoki Zhou.
- Nowoczesne technologie filmowe wspierane przez NASA.
- Pracę humanistów tłumaczących martwe języki.
Jak zmienić swój sposób myślenia o ruchu
Nie musisz być profesorem fizyki, żeby zacząć dostrzegać te mechanizmy w codziennym życiu. Wystarczy małe ćwiczenie, które sam stosuję, gdy jadę autobusem czy tramwajem przez miasto: obserwuj, jak Twoje ciało reaguje na każdy ruch pojazdu. Kiedy autobus rusza, Twoje ciało chce zostać w miejscu — to właśnie pierwsza zasada dynamiki Newtona w praktyce. Zamiast walczyć z tym bezwładnie, spróbuj „przewidzieć” ruch pojazdu. To drobiazg, ale wyostrza zmysł obserwacji.
To niesamowite, że po dekadach pracy w nauce, jedna wizyta w kinie może sprawić, że na nowo odkryjesz fundamentalne prawa wszechświata. A jak Wy oceniacie realizm w kinie science-fiction? Czy wolicie, żeby filmy trzymały się nauki, czy jednak wolicie czystą magię ekranu?