Większość z nas wyobraża sobie czarne dziury jako obiekty o masie milionów słońc. Jednak najnowsze badania fizyków wskazują na istnienie obiektów, które przyćmiewają wszystko, co do tej pory znaliśmy. Mowa o tzw. SLAB-ach – czarnych dziurach o masie całych galaktyk, a może nawet większych.

Dlaczego szukamy tych kosmicznych potworów właśnie teraz? Okazuje się, że mogą one być brakującym ogniwem w zrozumieniu ciemnej materii i początków wszechświata. Zrozumienie, czym są te obiekty, może wywrócić naszą wiedzę o fizyce do góry nogami.

Czym dokładnie są SLAB-y?

Skrót SLAB pochodzi od angielskiego Stupendously Large Black Holes. Choć brzmi to jak scenariusz filmu science-fiction, dla wielu badaczy to logiczna konsekwencja praw fizyki. Do niedawna sądziliśmy, że czarna dziura nie może urosnąć powyżej 100 miliardów mas Słońca, ponieważ promieniowanie z wpadającej do niej materii hamuje jej dalszy wzrost.

Ale czy na pewno? Brian Lacki, fizyk współpracujący z projektem Breakthrough Listen, sugeruje, że możemy się mylić. Jeśli te giganty istnieją, musiały powstać krótko po Wielkim Wybuchu jako tzw. pierwotne czarne dziury.

Kosmiczna lodówka dla obcych cywilizacji

Najciekawszy wniosek płynie z teorii, która łączy poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji z czarnymi dziurami. Lacki stawia odważną tezę:

  • Zaawansowane cywilizacje mogłyby używać SLAB-ów jako gigantycznych "radiatorów".
  • W kosmosie wydajność obliczeniowa komputera rośnie wraz z obniżeniem jego temperatury.
  • Obiekt o masie kwadrylionów Słońc mógłby służyć jako poteżny radiator dla mikroskopijnych komputerów rozmieszczonych wokół niego.

To niepokojąca, ale fascynująca myśl – czy gdzieś tam, w głębi intergalaktycznej pustki, istnieje komputer wielkości systemu gwiezdnego, który chłodzi się dzięki czarnej dziurze?

Jak możemy to sprawdzić?

Skoro nie widzimy tych obiektów bezpośrednio (bo są... no właśnie, czarne), musimy polować na ich ślady. Najlepszym sposobem jest obserwacja reliktowego promieniowania tła (CMB). Jeśli taka czarna dziura znajdzie się na tle tego promieniowania, powinna pozostawić wyraźny "cień".

Obecnie analizy danych z najczulszych teleskopów pokazują, że obiekty o masie większej niż sto kwadrylionów słońc są niezwykle rzadkie w obserwowalnym wszechświecie. Niemniej jednak, nauka wciąż szuka subtelnych odchyleń od normy, które mogłyby zdradzić obecność tych gigantów.

Dlaczego to w ogóle ważne?

Jeśli kiedykolwiek potwierdzimy istnienie choć jednego SLAB-a, będzie to dowód na istnienie nieznanych nam procesów fizycznych, które miały miejsce tysiące lat po Wielkim Wybuchu. Byłby to przełom porównywalny z pierwszym zdjęciem czarnej dziury w galaktyce M87.

Na razie pozostajemy w fazie teorii i obserwacji niedoskonałości tła kosmicznego. Ale kto wie – być może w tym samym czasie, gdy szukamy sygnałów radiowych od cywilizacji pozaziemskich, gdzieś w naszym zasięgu czai się obiekt, który zmienia zasady grawitacji.

A co Ty o tym myślisz? Czy uważasz, że czarne dziury mogą służyć za podstawę technologii dla cywilizacji typu III, czy to tylko matematyczna ciekawostka, która nigdy nie zostanie udowodniona?