Wyobraź sobie, że patrzysz w nocne niebo nad Warszawą czy Tatrami i widzisz w oddali coś, co kompletnie nie powinno istnieć. Astronomowie właśnie odkryli obiekt, który rzuca wyzwanie wszystkiemu, czego uczyliśmy się w szkole o budowie kosmosu. To nie jest drobny błąd w obliczeniach, ale struktura, która zmusza nas do zakwestionowania fundamentów fizyki.

Mowa o tak zwanym Wielkim Pierścieniu – gigantycznym skupisku galaktyk, które rozciąga się na 1,3 miliarda lat świetlnych. Dla porównania, to tak, jakbyś na mapie Polski nagle znalazł krater o rozmiarze całego kontynentu.

Dlaczego obecne teorie mogą być błędne?

Według standardowego modelu kosmologicznego, materia we Wszechświecie powinna być rozłożona dość równomiernie, gdy patrzymy na nią z dużej odległości. Istnieje konkretny limit wielkości obiektów, jakie mogą powstać w naturalny sposób – wynosi on około 1,2 miliarda lat świetlnych.

Wielki Pierścień i odkryty wcześniej w tej samej okolicy Wielki Łuk całkowicie ignorują ten limit. Są one znacznie większe, niż przewiduje jakakolwiek poważna symulacja. To trochę tak, jakbyś w kuchni próbował zrobić naleśnik, a on nagle wyrósł do rozmiarów całego mieszkania, mimo że użyłeś dokładnie tyle samo ciasta co zwykle.

Co jeszcze wiemy o tej zagadce:

  • Obiekt znajduje się 6,9 miliarda lat świetlnych od Ziemi.
  • Nie jest to tzw. oscylacja barionowa (BAO), czyli typowe „fale” materii z wczesnego wszechświata.
  • Struktura przypomina raczej coś na kształt wielkiego korkociągu, który z naszej perspektywy układa się w idealny pierścień.

Gigantyczny pierścień w kosmosie: struktura, która przeczy prawom fizyki - image 1

Czy to dowód na błędy w kodzie rzeczywistości?

Kiedy naukowcy napotykają na coś, czego nie potrafią wyjaśnić, zaczynają szukać alternatyw. Jedną z nich jest koncepcja Rogera Penrose’a, która zakłada, że Wszechświat przechodzi cykle wielkich wybuchów. W takim modelu pierścienie powinny istnieć. Inna hipoteza wskazuje na tzw. defekty topologiczne, czyli „zmarszczki” w strukturze czasoprzestrzeni, znane jako struny kosmiczne.

Być może we wczesnych latach istnienia kosmosu coś „pękło” w jego strukturze, zostawiając po sobie te gigantyczne blizny, które my teraz obserwujemy jako skupiska galaktyk.

Co to oznacza dla nas?

Zanim zaczniemy panikować, że musimy przepisać podręczniki do fizyki, warto pamiętać o jednym: nauka żyje z takich zagadek. Odkrycie Alexii Lopez z University of Central Lancashire to sygnał, że być może przegapiliśmy coś ważnego w tym, jak ewoluuje wszystko wokół nas.

Czy uważacie, że to po prostu przypadek, że galaktyki ułożyły się w taki wzór, czy stoimy u progu odkrycia nowej fizyki, która wyjaśni, co naprawdę dzieje się w głębokim kosmosie?