Przeglądając media społecznościowe, coraz częściej natrafiamy na zdjęcia, które każą nam przetrzeć oczy ze zdumienia. Po jednej stronie – soczyście czerwone, miseczkowate kształty wyrastające bezpośrednio z butwiejących gałęzi. Po drugiej – apetyczne ciasteczka z galaretką. Podobieństwo jest tak uderzające, że mózg odmawia posłuszeństwa.

Wielu spacerowiczów zadaje sobie pytanie: czy to naprawdę natura, czy ktoś zostawił w lesie pudełko słodyczy? Zanim jednak sięgniesz po ten „leśny smakołyk”, musisz wiedzieć, z czym masz do czynienia. To nie jest deser, a wczesnowiosenny organizm, który potrafi nieźle namieszać w naszej wyobraźni.

Czym jest czarka austriacka, czyli „leśny cukierek”?

To, co przyciąga wzrok jako intensywnie czerwony element ściółki, to Sarcoscypha austriaca, w Polsce znana jako czarka austriacka. Jest jednym z pierwszych zwiastunów wiosny, pojawiającym się tuż po stopnieniu śniegu.

Znajdziesz ją w wilgotnych lasach, najczęściej na obumarłych gałązkach drzew liściastych lub wśród mchów. Jej cechy charakterystyczne to:

  • Kształt: wyraźna czarka lub miseczka o średnicy od 1 do 5 cm.
  • Kolor wnętrza: głęboka czerwień przypominająca dojrzałą żurawinę lub galaretkę.
  • Zewnętrzna strona: jasna, często niemal biała i delikatnie „omszona”.

Jak odróżnić leśny skarb od słodyczy: dlaczego te czerwone grzyby mylimy z ciastkami - image 1

Czy to w ogóle można zjeść?

W internecie wrze od pytań o smak tych grzybów. Choć w niektórych krajach Europy czarki bywają przyrządzane na patelni z sosem śmietanowym, polscy mykolodzy podchodzą do nich ze sporym dystansem. Głównym problemem nie jest toksyczność, a gastronomia.

Miąższ czarki jest dość gumowaty i pozbawiony wyrazistego smaku. Krótko mówiąc – jej uroda zdecydowanie przewyższa walory smakowe. W naszej kulturze zbieractwa czarka częściej uznawana jest za ciekawostkę przyrodniczą niż za pełnowartościowy składnik obiadu.

Złota zasada grzybiarza

Niezależnie od tego, jak bardzo apetycznie wygląda znalezisko, pamiętaj o jednej nienaruszalnej zasadzie: wkładamy do koszyka tylko to, co rozpoznajemy w stu procentach.

Nigdy nie kieruj się zasadą „podobieństwa”. W świecie grzybów drobna pomyłka w gatunku może kosztować zdrowie. Jeśli masz choć cień wątpliwości – zostaw grzyba tam, gdzie wyrósł. Najpiękniejszą pamiątką ze spaceru po lesie w okolicach Konstancina czy Puszczy Kampinoskiej będzie zdjęcie, a nie niepewny posiłek.

A Ty, czy natknąłeś się już na ten „czerwony cukierek” podczas wiosennego spaceru? Dałeś się nabrać na pierwszy rzut oka, czy od razu wiedziałeś, że to grzyb?