Zimą w Ottawie walka ze śniegiem to nie hobby, to sport narodowy. Jednak kiedy urzędnicy ogłosili, ile białego puchu usuwają z najdłuższego lodowiska świata, nikt nie użył ton ani metrów sześciennych. Zamiast tego, w oficjalnym komunikacie pojawiły się... niedźwiedzie polarne.

Zauważyłem, że my, Europejczycy, trzymamy się sztywno układu SI, ale Kanada gra we własnej lidze kreatywności. Chodzi o Kanał Rideau – gigantyczną ślizgawkę, która musi być idealnie gładka. Wyobraźcie sobie zdziwienie mieszkańców, gdy dowiedzieli się, że na każdy centymetr opadu ekipy muszą wywieźć z lodu równowartość 450 drapieżników.

Matematyka ukryta w futrze

W mojej praktyce rzadko spotykam tak abstrakcyjne jednostki miary, więc postanowiłem to przeliczyć. Jeśli 1 cm śniegu to 125 000 kg masy, a urzędnicy mówią o 450 niedźwiedziach, to jeden "statystyczny" miś musi ważyć dokładnie 277,8 kg. Ale tu pojawia się problem, który zauważy każdy naukowiec: płeć ma znaczenie.

  • Dorosłe samce ważą zazwyczaj od 350 do 600 kg.
  • Samice są znacznie lżejsze – od 150 do 290 kg.
  • Rekordziści z Kanady potrafią dobić nawet do 800 kg!

Wychodzi więc na to, że kanał sprzątają z "dużych samic". Gdybyśmy użyli dorosłych samców, liczba ta stopniałaby do zaledwie 350 sztuk. To klasyczny przykład tego, jak brak precyzji w danych potrafi zmienić obraz sytuacji, nawet jeśli brzmi on uroczo w mediach społecznościowych.

Kanadyjczycy przestali liczyć śnieg w tonach i używają tych zwierząt - image 1

Dlaczego taśma klejąca tak potwornie piszczy?

Skoro już mowa o irytujących rzeczach, niedawno fizycy z Physical Review E zajęli się czymś, co doprowadza mnie do szału podczas pakowania paczek – wysokim dźwiękiem odklejanej taśmy klejącej. Okazuje się, że to nie jest zwykłe tarcie.

Naukowcy użyli szybkich kamer i mikrofonów, by odkryć, że podczas odrywania taśmy powstają mikropęknięcia poruszające się z prędkością naddźwiękową. Tak, kiedy pakujesz prezent, generujesz małe fale uderzeniowe. To ten "sonic boom" w skali mikro słyszymy jako nieznośny pisk.

Jak czytać newsy naukowe i nie dać się nabrać?

Na koniec mała przestroga. Śledzę ostatnio wycofywane prace naukowe i trafiłem na perełkę dotyczącą leku na raka wątroby. Autorzy wycofali artykuł, bo:

  • Główny autor go nie podpisał.
  • Zdjęcia zostały skopiowane z innych badań.
  • Proces przesyłania tekstu był, delikatnie mówiąc, chaotyczny.
Najbardziej absurdalne było jednak zakończenie: autorzy stwierdzili, że mimo tych błędów "wnioski pozostają bez zmian". To tak, jakby powiedzieć, że samochód nie ma silnika ani kół, ale wciąż świetnie jeździ.

A Wy jakie najdziwniejsze jednostki miary słyszeliście? Czy "baseny olimpijskie" i "boiska do piłki nożnej" to już przeżytek, czas na polskie żubry w prognozie pogody?