Od stycznia 2026 roku polscy przedsiębiorcy obudzili się w brutalnej, nowej rzeczywistości finansowej, w której tradycyjny diesel staje się luksusem dla najbogatszych. Gwałtowne zmiany w przepisach dotyczących amortyzacji aut służbowych, bezpośrednio powiązane z emisją CO2, sprawiły, że stare strategie optymalizacji podatkowej wylądowały w koszu. Jeśli Twoja firma planuje zakup nowego auta z silnikiem spalinowym w lutym 2026 roku, przygotuj się na to, że fiskus odliczy Ci znacznie mniej, niż zakładałeś. Ale prawdziwy powód tej zmiany ukryty jest głębiej w dokumentach z Brukseli.
Nowa rzeczywistość: Jak podatki wycinają diesle z polskich dróg
Presja na polskie firmy, by porzuciły sprawdzone jednostki spalinowe, nigdy nie była tak silna jak obecnie, w 2026 roku. Nowe limity amortyzacji CO2 drastycznie zmieniły zasady gry w księgowości. Przedsiębiorcy są zmuszeni do ponownego przeliczenia kosztów leasingu i najmu, ponieważ stare kalkulacje po prostu przestały się spinać. Państwo postawiło jasną barierę finansową, która premiuje wyłącznie "elektryki".
W lutym 2026 roku sytuacja wygląda następująco: przy zakupie auta elektrycznego (BEV) lub wodorowego, limit odliczenia wynosi aż 225 000 PLN. Dla hybryd plug-in o niskiej emisji (poniżej 50 g CO2/km) próg ten zatrzymał się na 150 000 PLN. Jednak największy cios spadł na zwolenników klasyki. Jeżeli Twój nowy "wół roboczy" emituje powyżej 50 g CO2/km, do kosztów wpiszesz marne 100 000 PLN. To oznacza, że przy zakupie popularnego SUV-a za 200 tys. zł, połowa tej kwoty nie przyniesie Ci żadnej tarczy podatkowej.
Pro Tip: Wiele firm w Polsce, widząc te liczby, próbuje ratować się najmem długoterminowym. Choć pozwala on na pełne odliczenie raty, to rygorystyczne audyty środowiskowe ESG, wymagane przez banki od stycznia 2026, mogą wkrótce zablokować finansowanie dla flot wysokoemisyjnych.
Bruksela dociska pedał gazu: Projekt Greening Corporate Fleets
Krajowe podatki to tylko wierzchołek góry lodowej, z którą zderza się polski biznes. Komisja Europejska przestała rzucać luźne sugestie i przeszła do konkretów w ramach projektu „Greening Corporate Fleets”. Cel jest bezlitosny: do 2030 roku każda większa flota w Unii Europejskiej musi składać się w określonym procencie z pojazdów zeroemisyjnych. Dla Polski, gdzie udział elektryków w rejestracjach firmowych oscylował dotąd w granicach 8-10%, jest to prawdziwe trzęsienie ziemi.
Nowy system uderzy nie tylko w eleganckie limity zarządu, ale przede wszystkim w transport ciężki i auta dostawcze typu "blaszak". Poza wskaźnikami CO2, polski przedsiębiorca zmierzy się w 2026 roku z:
- Wyższymi opłatami e-TOLL dla aut spalinowych powyżej 3,5 tony
- Ograniczeniami w dostępie do taniego kredytu w bankach takich jak PKO BP czy mBank dla firm bez strategii dekarbonizacji
- Dodatkowymi opłatami za wjazd do Stref Czystego Transportu w Krakowie czy Warszawie
- Koniecznością raportowania śladu węglowego każdego przejechanego kilometra
Wszystko to systematycznie i bezlitośnie obniża atrakcyjność silników spalinowych, zamieniając je w finansową kulę u nogi. I to działa jak filtr do kawy – powoli, ale skutecznie oddziela stare nawyki od nowej ekonomii.
Tabela: Porównanie kosztów podatkowych auta firmowego w 2026 roku
| Typ napędu | Emisja CO2 (g/km) | Limit amortyzacji (PLN) | Dostęp do dopłat (Mój Elektryk) |
|---|---|---|---|
| Elektryczny (BEV) | 0 | 225 000 | TAK (do 70 000 PLN) |
| Hybryda Plug-in | 1-49 | 150 000 | NIE |
| Diesel / Benzyna | 50+ | 100 000 | NIE |

Ostatni zryw tradycjonalistów: Dlaczego salony pękały w szwach?
Co ciekawe, nadchodzące zmiany wywołały efekt odwrotny do zamierzonego w końcówce 2025 roku. Polscy przedsiębiorcy, czując oddech fiskusa na plecach, masowo ruszyli do salonów Volkswagena, Toyoty i Skody. Chcieli zdążyć przed "gilotyną" 1 stycznia 2026, by zarejestrować auta na starych, korzystniejszych zasadach. Statystyki leasingowe za grudzień 2025 pokazują wzrost o blisko 20% względem roku ubiegłego.
Biznes stara się wycisnąć ostatnie soki ze starego porządku. Wiele spółek w Polsce zdecydowało się na wykupienie aut z kończących się leasingów tylko po to, by utrzymać flotę spalinową przez kolejne 3-4 lata. To jednak rozwiązanie krótkowzroczne. Oxford 2025 research pokazuje, że wartość rezydualna (sprzedażowa) używanych aut spalinowych po 2028 roku spadnie o minimum 35%, co sprawi, że ich posiadanie okaże się finalnie droższe niż przejście na prąd już dzisiaj.
Uwaga: Podobne systemy "kija" działają już we Francji, gdzie firmy płacą roczny podatek uzależniony od wielkości floty i emisji. Jeśli polska firma nie spełni kwot "zielonych" aut, grożą jej kary idące w tysiące euro za każdy brakujący pojazd elektryczny.
Ciężarówki na prąd: Czy polska infrastruktura to wytrzyma?
Fala regulacji nie omija sektora TSL, który jest dumą polskiej gospodarki. Choć elektryczne ciągniki siodłowe pojawiają się na autostradzie A2 coraz częściej, ich masowa adopcja to wciąż droga przez mękę. Największy ból głowy? Brak ładowarek o mocy powyżej 350 kW, które byłyby w stanie "nakarmić" zestaw o masie 40 ton w czasie 45-minutowej przerwy kierowcy.
Operatorzy logistyczni w lutym 2026 roku znajdują się między młotem a kowadłem. Z jednej strony klienci z Niemiec czy Skandynawii wymagają "zielonego transportu", z drugiej – realne koszty operacyjne elektrycznej ciężarówki są w Polsce wciąż o 40% wyższe niż diesla. Ale to się zmienia. Orlen i inne sieci zapowiadają otwarcie w 2026 roku ponad 50 dedykowanych hubów dla transportu ciężkiego.
Co musi wiedzieć polski menedżer floty w 2026 roku?
- Sprawdź limity: Każde auto spalinowe powyżej 100 tys. PLN netto generuje stratę podatkową od pierwszej minuty.
- Audyt CO2: Banki zaczną pytać o emisję Twojej floty przed przyznaniem kredytu obrotowego.
- Wartość przy sprzedaży: Za 3 lata nikt nie będzie chciał kupić od Ciebie używanego diesla z wysoką emisją.
- Dotacje NFOŚiGW: Program "Mój Elektryk" w 2026 roku ma nowe, wyższe pule dla mikroprzedsiębiorców.
- Infrastruktura: Inwestycja we własny wallbox w siedzibie firmy zwraca się po 14 miesiącach dzięki tańszej energii w taryfie nocnej.
I tak era silnika spalinowego w polskim biznesie nieubłaganie dobiega końca. Nie z powodu braku paliwa czy miłości do natury, ale z prostego rachunku ekonomicznego, który w 2026 roku przestał być łaskawy dla "kopciuchów".
Czy Twoja firma jest gotowa na pożegnanie z dieslem?
Wielu właścicieli małych firm w Polsce wciąż wierzy, że "jakoś to będzie" i że Unia wycofa się z zakazów. Jednak dane z lutego 2026 nie pozostawiają złudzeń: koszty utrzymania floty spalinowej w przeciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosły o 22%. To nie jest już tylko kwestia ekologii, to walka o przetrwanie marży.
Czy planujesz zmianę floty w tym roku, czy będziesz reanimować stare diesle do samego końca? A może już korzystasz z dopłat i widzisz realne oszczędności? Podziel się swoim doświadczeniem w komentarzach pod artykułem – Twoja wiedza może pomóc innym uniknąć kosztownych błędów przy podpisywaniu kolejnej umowy leasingowej.