Większość par zmagających się z niepłodnością kojarzy procedurę IVF z długimi tygodniami zastrzyków hormonalnych i inwazyjnymi zabiegami w klinikach. Wygląda jednak na to, że nauka znalazła sposób, by ominąć te wszystkie niedogodności. Wszystko dzięki niezwykłemu odkryciu: magnetycznym plemnikom.

Naukowcy opracowali metodę, która pozwala sterować ruchem plemników za pomocą zewnętrznych pól magnetycznych. To brzmi jak wizja z filmu science-fiction, ale w rzeczywistości może to być sposób na przeprowadzenie zapłodnienia bezpośrednio w organizmie kobiety, wykorzystując go jako naturalny inkubator.

Jak zmusić plemniki do „posłuszeństwa”?

Wszystko opiera się na prostym, ale genialnym pomyśle. Zespół badawczy z instytutu CIC nanoGUNE w Hiszpanii postanowił wyposażyć plemniki w „nawigację”.

  • Plemniki inkubuje się z mikroskopijnymi kuleczkami wykonanymi z tlenku żelaza i polistyrenu.
  • Do główki każdego plemnika przyczepia się około 30 takich cząsteczek.
  • Dzięki temu stają się one wrażliwe na zewnętrzne pole magnetyczne, nie tracąc przy tym swojej naturalnej żywotności ani prędkości poruszania się.

To kluczowy moment: magnetyczne drobinki nie wpływają na zdrowie plemnika, a w momencie, gdy „docierają do celu” i penetrują komórkę jajową, po prostu odpadają. Organizm kobiety radzi sobie z nimi tak samo, jak z każdym innym naturalnym odpadem metabolicznym.

Magnetyczne plemniki mogą zmienić podejście do leczenia niepłodności - image 1

Dlaczego to w ogóle jest potrzebne?

Tradycyjne IVF często zawodzi, ponieważ sztuczne środowisko szalki laboratoryjnej nie zawsze sprzyja prawidłowemu rozwojowi embrionu. Często też problemem jest po prostu zbyt mała liczba plemników, które docierają do jajowodów w sposób naturalny.

Wykorzystanie magnesów rozwiązuje ten problem. Zamiast wyciągać komórkę jajową z organizmu, możemy „podprowadzić” plemniki bezpośrednio do niej, wewnątrz ciała. Wyobraźcie sobie zabieg, który jest mniej obciążający dla organizmu, tańszy w realizacji i znacznie bardziej przypomina naturalne poczęcie niż to, co znamy obecnie z polskich klinik.

Co jeszcze przed nami?

Choć testy na bydle wypadły obiecująco, droga do gabinetów lekarskich jest jeszcze otwarta. Naukowcy muszą udowodnić, że w warunkach biologicznych uda się bezpiecznie skierować plemniki do celu i uzyskać zdrowy, zagnieżdżony zarodek.

Warto jednak zauważyć, że metoda ta ma dodatkowy atut: magnetyczne plemniki są widoczne w badaniu USG. Lekarz może w czasie rzeczywistym obserwować, gdzie znajdują się „nasi mali pomocnicy”. Czy to oznacza, że za kilka lat procedura zapłodnienia stanie się tak prosta, jak rutynowa wizyta kontrolna?

A co Wy o tym sądzicie? Czy powierzylibyście tak delikatny proces technologii sterowanej magnetycznie, czy wolicie trzymać się sprawdzonych, choć uciążliwych metod, które znamy obecnie?