Jeśli czujesz, że na Twoim czytniku od dawna nie pojawiło się nic, co faktycznie wciąga, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Maj 2026 roku pod względem fantastyki naukowej to absolutny przełom. Zamiast przekopywać się przez setki przeciętnych tytułów, wybrałem dla Ciebie pozycje, które sprawią, że zarwiesz noc.

To zestawienie nie jest wynikiem algorytmu, ale wynikami moich własnych poszukiwań i recenzji, na które czekają wszyscy maniacy gatunku. Niezależnie od tego, czy wolisz epickie podróże kosmiczne, czy duszne thrillery technologiczne, w tym miesiącu znajdziesz coś dla siebie.

Powrót Murderbota i wielkie nazwiska

Nie da się przejść obojętnie obok premiery "Platform Decay" Marthy Wells. Jeśli znasz postać Murderbota, wiesz, że to jeden z najlepiej napisanych cyborgów w historii literatury. W tej części nasza ulubiona maszyna decyduje się na misję ratunkową, która okazuje się znacznie bardziej kłopotliwa, niż zakładał protokół – głównie przez konieczność opieki nad dziećmi.

Oprócz tego, na półki trafiają długo wyczekiwane nowości od uznanych mistrzów:

Najlepsze premiery science-fiction maja 2026 roku - image 1

  • Radiant Star autorstwa Ann Leckie – klimatyczna historia o planecie pozbawionej słońca, gdzie życie toczy się pod ziemią.
  • I Hear a New World – kontynuacja "The Great When" Alana Moore'a, w której cień Londynu staje się jeszcze bardziej niebezpieczny.
  • The Midnight Train Matta Haiga – coś dla fanów emocjonalnych podróży w czasie, gdzie pociąg może być ostatnią szansą na naprawienie błędów przeszłości.

Arabfuturyzm i klimatyczny koniec świata

Jeśli szukasz czegoś, co wykracza poza standardowe schematy, koniecznie sprawdź "The Republic of Memory" Mahmuda El Sayeda. To historia statku pokoleniowego "Safina", który od 200 lat leci ku nowemu domowi. Gdy zaczynają się awarie zasilania, załoga zaczyna zadawać niewygodne pytania o to, dlaczego właściwie pracują dla przodków śpiących w krioszachowaniach.

Z kolei polski czytelnik, przyzwyczajony do jesiennej aury za oknem, może poczuć dreszcz przy "Not With a Bang" Temi Oh. To obraz Londynu w obliczu kataklizmu, widziany oczami przeciętnej rodziny Mintonów. Nie ma tu miejsca na ratowanie świata przez superbohaterów – jest tylko desperacka walka o przetrwanie i odnalezienie bliskich w rozpadającym się mieście.

Wskazówka dla czytelników

Zanim zaczniesz czytać, nie sprawdzaj zbyt wielu recenzji na Discordzie, żeby uniknąć spoilerów dotyczących "Absence" Andrew Dany Hudsona. To jedna z tych książek, które najmocniej uderzają, gdy wchodzisz w nie bez żadnej wiedzy o mechanice "spontanicznego znikania ludzi".

Który z tych tytułów brzmi dla Ciebie jak lektura obowiązkowa na najbliższy weekend? Daj znać w komentarzu, czy wolisz space operę, czy raczej specyficzny klimat "zarządzania katastrofą", jak u Temi Oh!