Nasz układ odpornościowy od lat toczy walkę z nowotworami, ale często brakuje mu odpowiednich zasobów, by wygrać na froncie guzów litych. Jako osoby śledzące postępy w medycynie, przyzwyczailiśmy się do sukcesów terapii CAR-T, jednak naukowcy z USA właśnie odkryli coś, co może zmienić zasady gry dla tysięcy pacjentów.

Dlaczego "zjadacze" raka dotąd nie wygrywały?

W naszym ciele istnieją wyspecjalizowane komórki – makrofagi. Ich nazwa wywodzi się z greki i oznacza „wielkich pożeraczy”. To one potrafią wytropić nowotwór i wydać „rozkaz ataku” innym komórkom odpornościowym.

Mimo ich potencjału, dotychczasowe próby wykorzystania ich w laboratoriach przypominały walkę z wiatrakami. Oto dlaczego:

  • Makrofagi trudno namnożyć poza organizmem człowieka.
  • Szybko tracą swoje właściwości podczas przechowywania.
  • Wiele dostępnych terapii działa świetnie w przypadku nowotworów krwi, ale zawodzi przy guzach litych.

Naukowcy odkryli

Przełom: komórki, które potrafią kopiować się w nieskończoność

Zespół badaczy z University of Southern California dokonał czegoś, co wcześniej wydawało się niemożliwe. Zamiast męczyć się z gotowymi makrofagami, naukowcy skupili się na ich „przodkach”, czyli komórkach GMP (progenitorach granulocytów i monocytów).

Okazało się, że pod wpływem odpowiedniej „diety” chemicznej, te komórki zyskują supermoc: zdolność do nieograniczonego namnażania się przy zachowaniu pełnej sprawności. To tak, jakbyśmy w końcu znaleźli sposób na nieskończoną produkcję amunicji do głównej broni naszego organizmu.

Co to oznacza dla nas w praktyce?

Dzięki technologii, którą testowano już na myszach, będziemy mogli „programować” te komórki w laboratorium, a następnie wysyłać je do organizmu. W przeciwieństwie do zwykłych zastrzyków, te „fabryki komórek” rozprowadzają się po ciele, stale produkując nowych żołnierzy odpornościowych, którzy potrafią przenikać nawet do opornych guzów litych.

Oczywiście, droga od laboratorium do polskich klinik jest jeszcze daleka, ale to pierwszy raz, gdy nauka mówi o skalowalnym rozwiązaniu, a nie tylko o jednostkowych sukcesach. Przyszłość immunoterapii może zależeć nie od tego, jak mocne receptory zaprojektujemy, ale od tego, na którym etapie rozwoju "przejmiemy" komórkę obronną.

Jak myślicie, czy medycyna personalizowana stanie się w ciągu dekady standardem dostępnym dla każdego z nas, czy pozostanie jedynie drogim eksperymentem dla wybranych?