Jeśli planowałeś zakup dużego, luksusowego sedana z klasyczną „benzyną” pod maską, mam dla Ciebie wiadomość, która może zmienić Twoje plany na wrzesień. Lexus zdecydował się na odważny, choć przewidywalny krok: flagowy model LS odchodzi od jednostek wyłącznie spalinowych na rzecz zaawansowanego napędu hybrydowego.
To nie jest tylko kosmetyka. To sygnał, że nawet w segmencie aut dla prezesów, elektryfikacja stała się głównym graczem, a nie tylko dodatkiem. Sprawdźmy, co dokładnie się zmienia i czy warto czekać na to odświeżenie.
Hybrydowa rewolucja pod maską
Najważniejsza zmiana dzieje się tam, gdzie do tej pory pracowało 3,4-litrowe serce. Producent rezygnuje z czystej benzyny na rzecz układu hybrydowego, który łączy 3,5-litrowy silnik V6 z jednostką elektryczną. Łączna moc zestawu to około 359 koni mechanicznych.
Dla kierowcy oznacza to niższe zużycie paliwa w gęstym ruchu miejskim w Warszawie czy Krakowie, bez utraty dynamiki, do której przyzwyczaiły nas limuzyny tej klasy. W praktyce: auto ma być bardziej przewidywalne i oszczędne w codziennym użytkowaniu.

Co dostaniemy w pakiecie?
Lexus postanowił uporządkować ofertę, dzieląc ją na trzy wyraźne warianty:
- F SPORT – dla tych, którzy lubią bardziej drapieżny wygląd.
- L Type – propozycja dla osób szukających maksymalnej wygody.
- EXECUTIVE – bezkompromisowy luksus, gdzie liczy się każdy detal wykończenia.
Warto dodać, że we wszystkich wersjach standardem staną się 20-calowe felgi, które nadają sylwetce znacznie więcej powagi i elegancji. Zmiany zaszły także w zawieszeniu – inżynierowie przeprojektowali ustawienia tak, aby „połykać” nierówności polskich dróg jeszcze płynniej niż wcześniej.
Wnętrze: ewolucja, nie rewolucja
Jeśli liczyliście na nowy system multimedialny lub przeskok w technologiach autonomicznych, możecie poczuć lekki niedosyt. Lexus stawia na sprawdzoną klasykę: nadal mamy do czynienia z dwoma 12,3-calowymi ekranami. Jednak tym razem wnętrze wypełni znacznie więcej światła naturalnego – to zasługa nowego panoramicznego dachu, który optycznie powiększa kabinę.
Czy to ostatni taki LS?
Zmodernizowany sedan to tylko wierzchołek góry lodowej. Słyszy się, że nazwa „LS” w przyszłości może stać się swoistą rodziną aut, obejmującą nie tylko sedany, ale również luksusowe krosovery, a nawet… vany. Obecne odświeżenie wygląda na ostatni ukłon w stronę klasycznego flagowca, zanim marka zdecyduje się na radykalną transformację.
A co Wy sądzicie o rezygnacji z silników czysto spalinowych w autach tej klasy? Wolelibyście zostać przy tradycyjnych jednostkach, czy hybryda to dla Was już optymalny wybór?