Przez dziesięciolecia lekarze z całego świata toczyli spór o jednostkę chorobową, która wymykała się standardowym diagnozom. W 2025 roku Międzynarodowa Federacja Diabetologiczna (IDF) wreszcie postawiła kropkę nad i, oficjalnie uznając istnienie piątego typu cukrzycy. Ta decyzja to przełom, który może uratować zdrowie milionów ludzi, u których dotychczasowe terapie okazywały się nieskuteczne lub wręcz szkodliwe.
Czym różni się cukrzyca typu 5 od reszty?
Większość z nas kojarzy cukrzycę typu 1 (autoimmunologiczną) oraz typu 2 (związaną z insulinoopornością). Tymczasem typ 5, wcześniej znany jako cukrzyca związana z niedożywieniem (MRDM), ma zupełnie inne podłoże. Nie wynika ona z nadmiaru kalorii, lecz z chronicznych niedoborów składników odżywczych, które trwale uszkadzają trzustkę.
To nie jest tylko kwestia nazewnictwa. Problem w tym, że pacjenci z tym typem choroby są często błędnie diagnozowani. Stosowanie u nich standardowych protokołów leczenia cukrzycy typu 2 może prowadzić do niebezpiecznych spadków poziomu cukru we krwi, co w warunkach braku regularnego dostępu do jedzenia staje się zagrożeniem życia.

Dlaczego przegapiliśmy to zjawisko?
Historia tej choroby to niemal siedemdziesiąt lat kontrowersji. Po raz pierwszy opisano ją w 1955 roku na Jamajce, by dziesięciolecia później niemal o niej zapomnieć. Dlaczego? Brak jasnych kryteriów diagnostycznych sprawił, że naukowcy nie mogli uzgodnić nawet sposobu jej leczenia. Dopiero praca dr Meredith Hawkins z Albert Einstein College of Medicine pozwoliła wyodrębnić unikalny profil metaboliczny tych pacjentów.
- Pacjenci z typem 5 wymagają minimalnych dawek insuliny lub wsparcia stymulującego trzustkę.
- Nadmierne podawanie insuliny wywołuje u nich groźną hipoglikemię.
- Choroba ta dotyka głównie osoby w krajach rozwijających się, żyjące w warunkach ciągłej niepewności żywnościowej.
Czy to problem tylko krajów trzeciego świata?
Często myślimy: „to dzieje się daleko od nas, w Azji czy Afryce”. Nic bardziej mylnego. Niedożywienie nie zawsze oznacza brak jedzenia w ogóle – to również brak kluczowych mikroskładników. W dobie rosnących nierówności ekonomicznych także w Europie czy Ameryce Łacińskiej spotykamy osoby, których organizm reaguje na chroniczne braki w diecie w sposób nieprzewidywalny dla standardowej medycyny.
Moja rada dla pacjentów: jeśli Twoje wyniki glikemii są niejednoznaczne, a standardowa dieta cukrzycowa nie przynosi poprawy, warto zasięgnąć opinii endokrynologa, który śledzi współczesne publikacje dotyczące profilu metabolicznego związanego z niedoborami składników odżywczych. Kluczem jest monitorowanie pracy trzustki, a nie tylko liczników na glukometrze.
To dopiero początek drogi do opracowania światowych wytycznych leczenia. Czy uważasz, że w obecnym systemie opieki zdrowotnej jesteśmy wystarczająco wyczuleni na nietypowe objawy chorób metabolicznych, czy może zbyt łatwo szufladkujemy pacjentów?