Przez lata patrząc w nocne niebo nad Polską, wielu z nas zadawało sobie pytanie, czy jesteśmy sami w kosmosie. Okazuje się, że odpowiedź może być znacznie bliżej, niż nam się wydaje, a klucz do niej leżał ukryty w starych plikach z teleskopu TESS.

Zespół z Uniwersytetu Princeton właśnie ujawnił znalezisko, które zmienia reguły gry: ponad 10 000 nowych kandydatów na planety, których wcześniej nikt nie dostrzegł. To nie jest błąd systemu, a wynik genialnego podejścia do obróbki danych, które wcześniej uznawano za zbyt mało czytelne.

Jak znaleziono "brakujące" światy?

Teleskop NASA o nazwie TESS od 2018 roku skanuje niebo, szukając bardzo drobnych spadków jasności gwiazd. Działa to jak cień przechodzącego owada na słońcu – gdy planeta mija swoją gwiazdę, jej światło na chwilę słabnie. Problem polegał na tym, że najsłabsze sygnały były ignorowane.

Naukowcy pod kierownictwem Joshuy Rotha zastosowali nową metodę „nakładania” obrazów na siebie. Dzięki temu udało się wyciągnąć informacje z szumu danych, które wcześniej były uznawane za bezużyteczne. To tak, jakbyś przez lupę przeglądał stare, nieostre zdjęcie i nagle odkrył na nim szczegóły, których nikt wcześniej nie zauważył.

Ponad 10 tysięcy nowych planet ukrytych w danych NASA - image 1

Co wiemy o tych nowych planetach?

Większość z odkrytych obiektów to tzw. gorące Jowisze. Są to gazowe giganty, które krążą wokół swoich gwiazd w ekspresowym tempie – pełny rok trwa tam zaledwie kilka dni. Oto co jest w tym odkryciu najciekawsze:

  • Zasięg: Obiekty znajdują się nawet 6800 lat świetlnych od nas, czyli dwa razy dalej, niż pierwotnie planowano badać.
  • Skala: Nawet jeśli potwierdzi się tylko połowa z nich, liczba znanych ludzkości egzoplanet wzrośnie o blisko 50 procent.
  • Różnorodność: Poza gigantami, w danych ukryte są także super-Ziemie i planety wielkości Neptuna.

Dlaczego to jest ważne dla nas?

Możesz pomyśleć: "Co mnie obchodzi gazowy gigant tysiące lat świetlnych stąd?". Jednak dla astronomów to jak posiadanie pełnej talii kart zamiast kilku figur. Mając tysiące przykładów, możemy wreszcie zrozumieć, jak powstają takie systemy jak nasz i czy warunki w nich panujące mogłyby sprzyjać życiu.

Wskazówka: Jeśli pasjonujesz się obserwacją nieba, pobierz aplikację typu Stellarium. Pozwoli Ci ona poczuć skalę tych odległości, o których mówią naukowcy. Nawet jeśli nie zobaczysz tam gazowych gigantów, zrozumiesz, jak ogromne obszary wszechświata wciąż czekają na swoje odkrycie.

Czy uważasz, że wśród tych 10 000 światów może istnieć druga Ziemia? A może jesteśmy skazani na podziwianie tylko gazowych olbrzymów? Daj znać w komentarzach, co o tym sądzisz.