Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, co dzieje się pod kilometrami antarktycznego lodu, nie jesteś sam. Do niedawna geolodzy byli przekonani, że to kontynent sejsmicznie „martwy”, ponieważ znajduje się daleko od granic płyt tektonicznych. Jednak najnowsze dane wywróciły tę teorię do góry nogami.

Zespół badaczy z USA i Hiszpanii wykrył ponad 500 głębokich wstrząsów, które w teorii nie powinny istnieć. Wygląda to na scenariusz filmu science-fiction, ale za tym zjawiskiem stoi bardzo konkretny, choć fascynujący mechanizm geologiczny.

Dlaczego Ziemia drży tam, gdzie nie powinno być ruchu?

Zazwyczaj trzęsienia ziemi kojarzymy z miejscami, gdzie płyty tektoniczne ścierają się ze sobą. Antarktyda to jednak inna bajka – to ogromny, sztywny blok. Odkrycie głębokich wstrząsów (na głębokości nawet 150 km) rzuca wyzwanie wszystkiemu, co do tej pory wiedzieliśmy o wnętrzu naszej planety.

Kluczem do zagadki okazały się nowoczesne algorytmy sztucznej inteligencji. Dzięki nim naukowcy przesianie ogromne ilości szumu sejsmicznego z 49 stacji badawczych i wyłowili sygnały, które do tej pory pozostawały ukryte. Co dokładnie się tam dzieje?

Wszystko przez spotkanie dwóch płyt

Okazuje się, że pod lodowcem David dochodzi do starcia dwóch różnych struktur płyt litosferycznych – zimnej i gęstej Antarktydy Wschodniej oraz cieplejszej i mniej gęstej części Zachodniej.

Ponad 500 tajemniczych wstrząsów pod lodem Antarktydy - image 1

  • Nacisk z góry: Gigantyczny ciężar lodowca.
  • Napór z dołu: Gorące strumienie płaszcza Ziemi.
  • Efekt: Skały, które teoretycznie powinny być zbyt gorące, by pękać, zaczynają „się poddawać” pod wpływem tego ogromnego stresu.

Czy musimy się bać?

Warto uszczknąć nieco grozy z tego odkrycia: te wstrząsy nie przypominają kataklizmów, które niszczą miasta. Mają magnitudę od 1.6 do 3.5, więc są niemal nieodczuwalne na powierzchni. Jednak dla geologów to sygnał, że wnętrze Ziemi jest znacznie bardziej aktywne, niż przypuszczaliśmy.

Gdybyś był dzisiaj na stacji badawczej w okolicach lodowca David, prawdopodobnie nie poczułbyś nic. Ale dla naukowców to „okno” do zrozumienia, jak nasza planeta oddycha głęboko pod naszymi stopami. To trochę jak wykrywanie mikro-pęknięć w fundamencie domu – niby nic, ale mówi bardzo dużo o stabilności konstrukcji.

Ciekawa wskazówka: Jeśli interesujesz się sejsmologią, warto sprawdzić stronę IRSO (Incorporated Research Institutions for Seismology). Można tam zobaczyć wizualizacje trzęsień ziemi na żywo na całej planecie. To niesamowite uczucie sprawdzić, jak często „drży” miejsce, w którym aktualnie pijesz kawę.

To odkrycie pokazuje jedną ważną rzecz: nawet tam, gdzie wydaje się, że panuje wieczny spokój, pod powierzchnią toczą się procesy o ogromnej skali. Czy uważasz, że nasza technologia pozwoli nam w przyszłości przewidzieć każde takie drżenie, czy natura zawsze będzie miała przed nami jakąś tajemnicę?