Kiedy siedzimy w fotelu z kawą, prawo ciążenia wydaje się czymś oczywistym i nudnym. Jednak na skalę setek milionów lat świetlnych dzieje się coś, co od lat spędza sen z powiek astrofizykom z całego świata.

Czy Isaac Newton, tworząc swoje prawa w XVII wieku, mógł przewidzieć, że będą one działać równie skutecznie w głębinach odległego kosmosu? Najnowsze badania pokazują, że nasze rozumienie grawitacji przeszło właśnie jeden z najtrudniejszych egzaminów w historii.

Dlaczego wszechświat zachowuje się tak dziwnie?

Współczesna nauka zmaga się z pewną zagadką: gwiazdy i galaktyki poruszają się w taki sposób, jakby działała na nie znacznie większa siła, niż wynikałoby to z widocznej materii. Wygląda to tak, jakby kosmos był wypełniony czymś, czego nasze teleskopy nie potrafią dostrzec.

Istnieją dwie główne teorie, które próbują to wyjaśnić:

  • Ciemna materia: Niewidzialny składnik, który stanowi około 85 procent materii we wszechświecie.
  • Zmodyfikowana grawitacja: Hipoteza mówiąca o tym, że teorie Newtona i Einsteina po prostu przestają działać na ogromnych dystansach.

Prawo ciążenia Newtona po 300 latach wciąż wygrywa. Największy test w historii nauki - image 1

Jak przetestować niewidzialne?

Zespół fizyków pod kierunkiem Patricio Gallardo postanowił sprawdzić, która z tych teorii jest prawdziwa. Zamiast teoretyzować, przyjrzeli się prędkościom przemieszczania się gigantycznych gromad galaktyk oddalonych od nas o miliardy lat świetlnych.

Naukowcy wykorzystali tzw. kinetyczny efekt Suniajewa-Zeldowicza. W skrócie: sprawdzili, w jaki sposób światło z promieniowania tła „odbija się” od elektronów w gorącym gazie otaczającym gromady galaktyk. To pozwoliło im obliczyć, jak szybko te ogromne struktury pędzą ku sobie.

Wynik testu był zaskakujący – siła grawitacji między tymi gromadami słabnie dokładnie tak, jak przewidywał to Newton i później Einstein. Nie ma żadnej magicznej „poprawki” do praw fizyki, której szukali sceptycy. Grawitacja utrzymuje te parametry nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach.

Co to oznacza dla nas?

Dla zwykłego obserwatora kosmosu oznacza to jedno: ciemna materia prawdopodobnie naprawdę istnieje. Skoro prawa grawitacji są solidne, to znaczy, że nie mamy do czynienia z błędem w obliczeniach, ale z obecnością substancji, której wciąż nie potrafimy zidentyfikować.

Choć brzmi to jak scenariusz filmu science-fiction, jest to fundamentalne odkrycie. Wiemy już, jak działa wszechświat, ale wciąż mamy przed sobą największą zagadkę: czym właściwie jest ten niewidzialny „klej”, który trzyma galaktyki w ryzach?

A Wy jak myślicie – czy kiedykolwiek uda nam się „zobaczyć” ciemną materię, czy pozostanie ona dla nas wieczną tajemnicą ukrytą w mechanice nieba?