Pojawia się niemal na każdej desce serów w polskich domach. Miękki, kremowy, elegancki dodatek do wina. Brie wydaje się niewinnym przysmakiem, po który sięgamy bez cienia zawahania. Jednak w mojej praktyce często widzę, że to właśnie ten produkt jest nieświadomie wybierany w nadmiarze przez osoby z podwyższonym poziomem cholesterolu.
Problem nie tkwi w samym smaku, ale w tym, co kryje się tuż pod białą skórką. Zanim sięgniesz po kolejny kawałek na najbliższym spotkaniu, warto wiedzieć, jak zareaguje na to twój układ krwionośny.
Dlaczego brie bywa zdradliwy
Sześćdziesiąt procent suchej masy w brie to tłuszcz. W przeważającej części są to kwasy tłuszczowe nasycone. To właśnie one są głównymi sprawcami wzrostu poziomu cholesterolu LDL, czyli tzw. „złego” cholesterolu, który osadza się w naszych tętnicach.
Każda porcja to prawdziwa bomba kaloryczna i lipidowa. Największe zagrożenie pojawia się wtedy, gdy jeden mały plasterek zamienia się w trzy lub cztery, bo brie jest niezwykle łatwo „pochłaniać” bez kontroli.

Podwójne uderzenie w układ krwionośny
Nasycone kwasy tłuszczowe osłabiają zdolność wątroby do usuwania LDL z krwi. Im więcej takich tłuszczów dostarczasz, tym więcej cholesterolu krąży w twoich naczyniach. Do tego dochodzi ukryty składnik: sód.
- Brie zawiera znaczne ilości soli, która podnosi ciśnienie tętnicze.
- Połączenie wysokiego cholesterolu i podwyższonego ciśnienia to prosta droga do obciążenia mięśnia sercowego.
- Regularne sięganie po ten ser raz w tygodniu, zwłaszcza u osób już zmagających się z wynikami badań, może realnie pogorszyć sytuację.
Czy musisz całkowicie z niego zrezygnować?
Nie chodzi o to, by ogłosić brie „trucizną”. To delikates, który powinien pozostać rzadkim gościem na stole. Musisz jednak uważać szczególnie, jeśli:
Jesteś w grupie ryzyka: Osoby cierpiące na nadciśnienie, mające problemy z cholesterolem lub migrenami (tyramina w brie może je wywoływać), powinny traktować go z dużą rozwagą. Jeśli planujesz zakupy w lokalnym sklepie, pamiętaj, że dla twojej diety istnieją znacznie lżejsze alternatywy, takie jak ricotta czy chudy twaróg, które również dobrze sprawdzą się w sałatkach.
Serce nie potrzebuje elegancji na talerzu – potrzebuje stabilnej gospodarki tłuszczowej. Czy zdarzało Ci się traktować sery pleśniowe jako standardowy składnik wieczornych kolacji, nie licząc się z ich wartościami odżywczymi?