Każdej wiosny w sklepach ogrodniczych pojawiają się dziesiątki nowych odmian pomidorów. Obiecujące opisy, egzotyczne nazwy i zdjęcia, które kuszą nas w marketach typu Castorama czy Leroy Merlin. Przez lata kupowałem wszystko, co wpadało mi w ręce. Eksperymentowałem, próbowałem, a potem często rozczarowany patrzyłem, jak krzaki marnieją w połowie sezonu.
Wszystko zmieniło się, gdy poznałem starego ogrodnika z okolic Kielc. Powiedział mi wtedy prosto: „Istnieje siedem odmian, które nigdy Cię nie zawiodą. Reszta to tylko loteria dla amatorów”. Dziś, po przetestowaniu jego rady, wiem, że miał rację.
Dlaczego warto postawić na odmiany wysokie
W świecie ogrodnictwa te odmiany nazywamy indeterminowanymi. W przeciwieństwie do krzaków karłowatych, te rosną w górę przez cały sezon, aż do pierwszych chłodów. Jeśli chcesz mieć pomidory od lipca do października, to jedyny słuszny wybór.
Oczywiście, mają swoje wymagania. Trzeba je prowadzić na dwa pędy i regularnie usuwać wilki, ale wynik końcowy jest warty każdego poświęconego popołudnia.
Do sałatek: Bronze Angel Heart i Black Prince
Jeśli szukasz smaku, te dwie odmiany to absolutne królowe talerza:

- Bronze Angel Heart: Podłużne owoce o wadze do 200 gramów. Są soczyste, słodkie i mają wyraźne nuty owocowe.
- Black Prince: Dojrzewa w sierpniu, a jego kolor wpada w głęboki odcień czekolady. Wygląda jak dzieło sztuki i ma niesamowicie złożony smak.
Mistrzowie konserwacji: De Barao
Jeśli planujesz przetwory na zimę, rodzina De Barao nie ma sobie równych. Owoce są twarde, nie rozpadają się w słoiku i nie tracą skórki podczas zalewania gorącą solanką. Wyglądają w szkle tak dobrze, że żal je otwierać.
Waga ciężka: Batiania i Gigant
To propozycje dla tych, którzy kochają duże, mięsiste pomidory:
- Batiania: Owoce w kształcie serca, które potrafią ważyć nawet 350 gramów. Idealne na kanapki — jeden plaster wystarczy na cały chleb.
- Gigant: Nazwa mówi sama za siebie. Imponujące rozmiary, które zawsze budzą podziw sąsiadów przez płot.
Strategia kolorystyczna w szklarni
Mój mentor zawsze powtarzał: nigdy nie ograniczaj się do jednego koloru. Żółte są zazwyczaj słodsze, różowe bardziej aromatyczne, a czerwone to klasyka, która pasuje do wszystkiego. Uprawiając miks kolorów, masz wrażenie, że z jednego krzaka zbierasz zupełnie inne dania.
Dziś w mojej szklarni rośnie tylko ta sprawdzona siódemka. Koniec z nieudanymi eksperymentami i patrzeniem na gnijące owoce. Stawiam na jakość, a nie na liczbę nazw w katalogu.
A jakie odmiany pomidorów sprawdziły się u Was w tym sezonie? Macie swojego „pewniaka”, czy wolicie co roku testować nowinki z rynku?