Większość z nas słyszała, że błonnik jest zdrowy, ale mało kto w Polsce zjada zalecane 30 gramów dziennie. Być może niedługo nie będziemy musieli się już tym martwić, bo na europejski rynek wchodzi substancja, która zmienia grę w świecie dietetyki.

Europejskie Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności oficjalnie zatwierdził dodatek, który stymuluje wydzielanie hormonów sytości w sposób łudząco podobny do działania popularnych leków typu Ozempic. Co najważniejsze, nie trzeba będzie go brać w formie zastrzyków – znajdziemy go w zwykłym pieczywie czy płatkach owsianych.

Jak to działa? To nie magia, to chemia jelitowa

Większość dietetycznych „cudów” działa tylko na papierze, ale tutaj mamy do czynienia z konkretnym składnikiem: inuliną połączoną z propionianem (IPE). Problem z klasycznym błonnikiem polega na tym, że aby osiągnąć efekt hamowania apetytu, musielibyśmy jeść go w ogromnych ilościach, co dla każdego, kto robi zakupy w lokalnym markecie, jest po prostu nierealne.

Oto dlaczego IPE zmienia zasady gry:

  • Skoncentrowane działanie: Wystarczy zaledwie 10 gramów dziennie, by wywołać efekt, dla którego wcześniej trzeba było zjeść nawet 80 gramów zwykłego błonnika.
  • Naturalne „oszukanie” mózgu: IPE dociera w nienaruszonej formie do jelita grubego. Tam bakterie rozbijają cząsteczkę, uwalniając propionian, który wysyła do mózgu sygnał: „dziękuję, jestem najedzony”.
  • Kontrola wagi: Badania pokazały, że osoby przyjmujące IPE skuteczniej utrzymywały masę ciała przez pół roku w porównaniu do grupy kontrolnej.

Czy to oznacza koniec liczenia kalorii?

Zanim pobiegniesz do piekarni po „magiczny” chleb, warto ostudzić emocje. Naukowcy, tacy jak Brendan Gabriel z Uniwersytetu w Aberdeen, zwracają uwagę, że potrzebujemy jeszcze więcej badań na dużych grupach ludzi. Nie jest też jasne, czy przyrost beztłuszczowej masy ciała u młodszych osób to głównie mięśnie, czy inny rodzaj tkanki.

Praktyczna wskazówka: IPE ma być niemal niewyczuwalne w smaku, choć u niektórych osób może wywoływać wzdęcia – to typowy efekt uboczny zwiększonego spożycia błonnika. Jeśli planujesz w przyszłości wzbogacać dietę takimi produktami, zacznij od małych porcji, żeby dać jelitom czas na adaptację.

Produkty wzbogacone o ten składnik powinny pojawić się na półkach europejskich sklepów w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Czy uważasz, że żywność funkcjonalna tego typu pomoże nam rozwiązać problem nadwagi, czy to tylko kolejna „sztuczka” przemysłu spożywczego, by sprzedawać drożej zwykłe produkty?