Czy kiedykolwiek spędziłeś sobotni poranek, wpatrując się w ścianę pokrytą ludzkimi kręgosłupami? Albo próbując nawiązać kontakt wzrokowy z rzadkim gadem, który wygląda jak wyjęty z filmu sci-fi? Ostatnio odwiedziłem miejsce w nowojorskim Bushwick, które łamie wszelkie zasady klasycznego muzealnictwa.

W jednym, niepozornym budynku kryją się dwie fascynujące przestrzenie: Bone Museum oraz Gecko Gallery. Choć brzmi to jak scenariusz filmu z dreszczykiem, to właśnie tutaj tysiące osób szukają czegoś więcej niż tylko ładnych eksponatów za szybą.

Ściana kręgosłupów i mroczna strona medycyny

Bone Museum to największa publiczna kolekcja osteologii ludzkiej w Stanach Zjednoczonych. Już przy wejściu wita Cię słynna "ściana kręgosłupów" – największa taka ekspozycja na świecie. To nie jest zwykła lekcja biologii.

Czego możesz się tutaj dowiedzieć?

  • Jak choroby takie jak syfilis czy gigantyzm dosłownie rzeźbią w ludzkich kościach.
  • Jak wyglądała historia handlu kośćmi, która do dziś budzi kontrowersje.
  • Co zrobić, jeśli przypadkiem znajdziesz szkielet na własnym strychu (tak, to pytanie pada częściej, niż myślisz).

To nietypowe miejsce w Nowym Jorku przyciąga tłumy ciekawskich - image 1

Gdy nauka spotyka się z ewolucją

Wystarczy przejść korytarzem, by z mrocznego klimatu przenieść się do świata, w którym królują kolory i życie. Gecko Gallery to raj dla pasjonatów terrarystyki, gdzie w szklanych obudowach mieszkają najrzadsze gatunki jaszczurek.

Największe wrażenie zrobił na mnie psychedelic rock gecko – gatunek odkryty dopiero w 2010 roku na wietnamskiej wyspie. Z kolei skinki o małpich ogonach z trójkątnymi głowami wyglądają jak miniaturowe dinozaury, co dla każdego miłośnika przyrody jest widokiem hipnotyzującym.

Dlaczego gady chodzą po szkle?

Dla mnie, jako osoby związanej z naukami ścisłymi, Gecko Gallery to nie tylko pokaz zwierząt, to fizyka w praktyce. Te wszystkie jaszczurki, które bez trudu biegają po pionowych szybach, wykorzystują siły van der Waalsa. To zjawisko kwantowe sprawia, że miliardy mikroskopijnych włosków na ich stopach „przyklejają” je do powierzchni.

Jeśli planujesz wizytę, mam jedną radę: nie bój się pytać obsługi. To ludzie, którzy nie tylko wiedzą o gadach wszystko, ale też realnie angażują się w ich ochronę. Miałem okazję wziąć na ramię małą jaszczurkę o imieniu Blue Bean – to wrażenie, którego nie zastąpi żaden film przyrodniczy w telewizji.

A Ty, czy odważyłbyś się odwiedzić muzeum poświęcone ludzkim kościom, czy wolisz jednak kontakt z żywą naturą? Daj znać w komentarzach, co najbardziej przeraża lub fascynuje Cię w tego typu nietypowych miejscach!