Mars kojarzy nam się z rdzawą pustynią, na której od miliardów lat nie wydarzyło się nic ciekawego. Jednak najnowsze dane z łazika Perseverance wywracają tę teorię do góry nogami, odkrywając coś, co było ukryte przed naszym wzrokiem przez eony. Pod warstwą pyłu odnaleziono dowody na istnienie ogromnego, starożytnego systemu rzek, który funkcjonował znacznie dłużej, niż ktokolwiek przypuszczał.

To nie jest zwykła marsjańska gleba

Większość z nas patrzy na Marsa i widzi tylko kamienie. Ale instrument RIMFAX, w który wyposażony jest łazik, działa jak rentgen dla geologów. W mojej praktyce śledzenia misji kosmicznych rzadko zdarza się moment, w którym jeden pomiar zmienia całą oś czasu planety. A tak właśnie się stało w kraterze Jezero.

Okazuje się, że to, co widzimy na powierzchni, to tylko „nowoczesna” fasada. Pod spodem kryje się:

  • Ukryta delta rzeczna o grubości sięgającej nawet 90 metrów.
  • Warstwy skalne ułożone w charakterystyczne skosy, które powstają wyłącznie tam, gdzie woda wpada do dużego zbiornika.
  • Kanały i struktury, które wyglądają identycznie jak osady rzeczne w ziemskich deltach, np. w Wiśle czy Delcie Nilu.

Dlaczego czas ma tutaj kluczowe znaczenie

Zawsze powtarzam, że w poszukiwaniu życia najważniejsza jest cierpliwość – zarówno ta historyczna, jak i badawcza. Dotychczas sądziliśmy, że woda na Marsie była tylko epizodem. Nowe dane sugerują jednak, że ciekła woda kształtowała Marsa już 4,2 miliarda lat temu.

Ukryty system rzeczny pod powierzchnią Marsa - image 1

Zauważyłem, że wielu czytelników zadaje sobie pytanie: co to zmienia dla nas? Otóż im dłużej planeta była „mokra”, tym większa szansa, że proste mikroby miały czas, aby się tam zadomowić. To tak, jakbyśmy dowiedzieli się, że hotel był otwarty przez cały sezon, a nie tylko przez jeden krótki weekend.

Jak instrument RIMFAX „widzi” przez skały

Mechanizm działania tego urządzenia jest fascynujący w swojej prostocie. Działa to trochę jak echo w górach, ale zamiast dźwięku używamy fal radiowych. Oto jak naukowcy odczytali tę historię:

  • Łazik przejechał ponad 6 kilometrów, regularnie „stukać” w grunt falami radiowymi.
  • Fale odbijały się od różnych warstw skał na głębokości do 35 metrów.
  • Komputery na Ziemi złożyły te odbicia w trójwymiarową mapę starożytnego koryta.

Co to oznacza dla przyszłych misji?

Sytuacja przypomina teraz trochę szukanie skarbów na strychu starego domu. Skoro wiemy, że pod powierzchnią Marsa znajdują się nienaruszone osady sprzed miliardów lat, szanse na znalezienie biosygnatur (śladów dawnego życia) drastycznie wzrosły. Te głębokie warstwy są świetnie zakonserwowane – nie dotknęła ich erozja wiatrowa ani promieniowanie kosmiczne w takim stopniu jak powierzchni.

Być może Mars wcale nie był „nieudaną Ziemią”, a po prostu planetą, która bardzo dobrze ukryła swoją bujną przeszłość przed naszymi aparatami. Ale teraz mamy narzędzia, by zajrzeć pod tę rdzawą maskę.

A Wy jak sądzicie – czy skoro woda płynęła tam przez setki milionów lat, to Mars musiał w pewnym momencie „ożyć”?