Naukowcy przez dwa stulecia powtarzali jak mantrę: wodór nie może gromadzić się pod ziemią. Według podręczników ta najlżejsza cząsteczka we wszechświecie powinna natychmiast uciekać przez szczeliny skalne prosto do atmosfery. A jednak, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Mój znajomy z branży energetycznej opowiedział mi o tym w taki sposób, że musiałem usiąść. Okazuje się, że przez setki lat szukaliśmy czystej energii w kosmosie i zaawansowanych laboratoriach, podczas gdy ona cierpliwie czekała tuż pod naszymi stopami.
Dlaczego przegapiliśmy ten skarb?
Przez 200 lat funkcjonowała naukowa aksjomat: woda płynie w dół, a wodór ulatuje w górę. Nikt nawet nie próbował szukać tam złóż, ponieważ wszyscy eksperci byli pewni ich braku. To przypominało szukanie lodu na Saharze – po prostu wydawało się to bezcelowe.
Wszystko zmieniło się w momencie odkrycia ogromnych, stabilnych złóż w Afryce Zachodniej oraz w albańskiej kopalni chromu. Okazało się, że wodór wcale nie ucieka, jeśli uwięzią go odpowiednie formacje skalne. To odkrycie porównywalne do znalezienia nowego oceanu pod pustynią.
Skala, która wywraca energetykę do góry nogami
Komputerowe modele pokazały niewyobrażalną liczbę: 6,2 biliona ton wodoru. Dla porównania:

- To 26 razy więcej niż wszystkie pozostałe światowe zasoby ropy naftowej.
- To dwukrotnie więcej energii w złożach niż w znanych zasobach gazu ziemnego.
- Wystarczyłyby zaledwie 2% tych zasobów, aby zaspokoić globalne potrzeby energetyczne na całe stulecia.
Dlaczego jeszcze nie tankujemy tym aut?
Jeśli mamy pod stopami paliwo przyszłości – czyste, bez emisyjne i darmowe w sensie produkcji (bo natura już je stworzyła) – to dlaczego nadal płacimy za prąd i paliwa kopalne? Jest tu kilka istotnych kruczków.
Obecnie największym wyzwaniem jest technologia poszukiwań. Wiemy, że te złoża istnieją, ale często znajdują się tak głęboko lub w tak trudnym geologicznie terenie, że obecne wiertła po prostu nie dają rady. Do tego dochodzi kwestia infrastruktury – nasz świat jest zbudowany pod ropę i gaz, a nie pod technologię wodorową.
Jak to zmieni nasze życie?
Eksperci przewidują, że do 2050 roku wodór może odpowiadać za 30% światowego zapotrzebowania na energię. Mowa tu o transporcie, przemyśle i ogrzewaniu naszych domów. W przeciwieństwie do wodoru "zielonego", który musimy produkować za pomocą elektrolizy (co jest drogie), ten naturalny wystarczy po prostu znaleźć i wydobyć.
Czy to oznacza koniec ery paliw kopalnych w Polsce? Jeszcze nie dzisiaj, ale kierunek jest jasny. Wielkie odkrycia często nie wymagają nowej technologii, a jedynie zmiany sposobu patrzenia na to, co uznawaliśmy za niemożliwe.
Co o tym sądzicie: czy naturalny wodór stanie się darmowym paliwem dla każdego, czy znów skończy się na kontroli wielkich korporacji? Dajcie znać w komentarzach.