Jeśli uważasz, że buraki to nudne warzywo, które tylko zajmuje miejsce w ogrodzie, prawdopodobnie jeszcze nie próbowałeś odmiany Bordeaux 237. Ta odmiana potrafi wyprodukować tyle plonów, że po zbiorach kosze stoją jeden na drugim, a sąsiedzi zaczynają unikać kontaktu, gdy tylko przechodzisz obok z pełnym workiem.

Mój sąsiad, który uprawia warzywa od trzydziestu lat, powiedział mi kiedyś: „Posadź Bordeaux. Ale przygotuj się na problem – gdzie to wszystko upchnąć”. Myślałem, że przesadza. Nie przesadzał ani trochę.

Dlaczego zwykłe odmiany to loteria?

Przez lata sadziłem przypadkowe nasiona z marketów. Rezultaty były co najmniej frustrujące: połowa warzyw rosła krzywa, inne były miniaturowe, mimo że dbałem o nie tak samo. Co gorsza, ponad połowa zbiorów psuła się w piwnicy jeszcze przed styczniem.

Skórka stawała się miękka, miąższ przypominał watę, a smak zanikał. Zamiast zapasów na zimę, zostawałem z pudłem zgniłych warzyw, które nadawały się tylko do wyrzucenia.

Burok „Bordeaux 237”: posadziłem go i teraz nie wiem, co zrobić z tymi zbiorami - image 1

Sekret tkwi w „Bordeaux 237”

Główna różnica pojawia się już na etapie sadzenia. Ta odmiana wybacza błędy i toleruje gęste sadzenie. Możesz umieszczać nasiona bliżej siebie niż zwykle, a każda roślina i tak wyrośnie na idealnie okrągły, gładki i jędrny okaz.

  • Siew: Można go siać wiosną dla wczesnych zbiorów lub w połowie lata na jesień.
  • Adaptacja: Świetnie radzi sobie zarówno na lekkich, jak i cięższych glebach.
  • Uprawa: Wystarczy regularne podlewanie i trochę nawozów organicznych. Odmiana jest wyjątkowo odporna na choroby.

Jak przechowywać te zbiory?

Wynik był nieoczekiwany. Każdy zebrany burak był zdrowy, z ciemnoczerwonym, niemal bordowym miąższem. W chłodnej piwnicy, w skrzynce z piaskiem, dotrwały do lutego w stanie idealnym – nadal twarde i soczyste jak w dniu zbioru.

Moja rada: Kluczem do sukcesu jest nieuszkodzenie skórki podczas wykopków i pozostawienie krótkich ogonków. Dzięki temu buraki nie „płaczą” i zachowują wszystkie soki w środku.

Teraz, gdy wchodzę do piwnicy i widzę te zapasy, wiem jedno – problemem nie było samo wyhodowanie, lecz znalezienie miejsca na taką ilość zdrowej żywności. A co Wy robicie, gdy ogród daje więcej, niż jesteście w stanie zjeść przez zimę? Macie jakieś sprawdzone sposoby na przechowywanie lub przetwory?