Stojąc w kolejce w aptece z receptą na antybiotyk, mój wzrok przykuła kolorowa ekspozycja probiotyków. Jako lekarz, od lat zajmujący się badaniem mikrobiomu, wiedziałem o nich sporo – a mimo to poczułem pokusę, by dorzucić jedno opakowanie do koszyka. Obietnice "wsparcia zdrowia" i "przyjaznych bakterii" działają na naszą podświadomość jak magnes.
Marketing vs. Rzeczywistość
Z ciekawości wziąłem do ręki pudełko jednego z najpopularniejszych preparatów. Dawki wahały się od 2 do 25 miliardów bakterii w jednej kapsułce. Liczby robią wrażenie, ale czy to w ogóle bezpieczne? I dlaczego opisy działania są tak frustrująco niekonkretne? Zamiast jasnych dowodów na poprawę zdrowia, czytamy o "uzupełnianiu codziennego życia".
Czego producenci zazwyczaj nie piszą na pudełkach:- Większość probiotyków opiera się na szczepach znanych od 1958 roku, bo są... najtańsze i najłatwiejsze w rejestracji.
- Wiele produktów nie musi udowadniać swojej skuteczności, jeśli ograniczają się do ogólnych haseł marketingowych.
- Kwas żołądkowy zabija większość bakterii, które przyjmujemy z kapsułkami, zanim w ogóle dotrą do jelit.

Czy to w ogóle ma sens?
Na co dzień, jedząc zwykłe produkty, spożywamy około 1,3 miliarda bakterii. Kapsułka z 25 miliardami to prawdziwa mikrobiologiczna bomba, której nasze ciało nie zawsze potrzebuje. By the way, dla osób z obniżoną odpornością nadmiar dostarczanych z zewnątrz bakterii może być ryzykowny, prowadząc do infekcji, zamiast do poprawy trawienia.
Prawda jest taka, że większość z nas kupuje te suplementy, bo czujemy podskórną potrzebę zrobienia czegoś "dla zdrowia". Podczas gdy antybiotyk na moje zapalenie migdałów kosztował niecałe 10 funtów, opakowanie probiotyków wyceniono na prawie 18 funtów. Czy płacimy za realne korzyści, czy za uspokojenie sumienia?
Jak nie przepłacać za marketing?
Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia mikroflory, nie szukaj drogo reklamowanych suplementów. Twoje jelita potrzebują różnorodności, a nie miliardów tych samych bakterii w jednej pigułce. Najlepszą drogą jest jedzenie fermentowanych produktów – jogurtów, kiszonek czy kefirów, które kupisz w każdym polskim supermarkecie. Tam bakterie występują w naturze, a nie w skondensowanym, drogim proszku.
A Ty, bierzesz probiotyki regularnie, ponieważ czujesz realną różnicę, czy traktujesz je bardziej jako "ubezpieczenie" swojego zdrowia? Daj znać w komentarzach.