Wchodzisz do lasu z nadzieją na pełny koszyk, a kończysz z mandatem? To brzmi jak abstrakcja, ale nasi sąsiedzi za wschodnią granicą właśnie zaktualizowali listę gatunków chronionych, dopisując do niej cztery grzyby, które wielu z nas bez wahania wkłada do koszyka.
Co najciekawsze, część z tych gatunków znajduje się pod ścisłą ochroną również w Polsce. Zamiast szykować patelnię, lepiej wyjąć aparat — bo za zerwanie tych leśnych skarbów grożą poważne nieprzyjemności.
Cztery gatunki, które muszą zostać w lesie
Warto wiedzieć, co może nas spotkać podczas spaceru, zwłaszcza że niektóre z tych okazów wcale nie wyglądają na zagrożone.
- Lejkowiec dęty (Craterellus cornucopioides): Wygląda jak czarna, mało apetyczna trąbka, ale w kuchni to prawdziwy rarytas. Po wysuszeniu staje się genialną przyprawą. Często mija się go obojętnie, bo świetnie maskuje się wśród opadłych liści.
- Podgrzybek osiowy (Gyroporus castaneus): Przypomina borowika o kasztanowym kapeluszu, jednak zdradza go jedna cecha — pusty, kruchy trzon. W wielu miejscach jest uznawany za rzadkość.
- Gołąbek złocisty (Russula aurea): Jeden z najpiękniejszych przedstawicieli gatunku. Urzeka żółto-złotym kapeluszem i łagodnym smakiem. W przeciwieństwie do wielu ostrych w smaku kuzynów, jest wybitnie smaczny.
- Wolnooczkowiec jedwabisty (Volvariella bombycina): Biały, włochaty i niezwykle fotogeniczny. Rośnie bezpośrednio na pniach drzew. Często zaczyna rozwój w białej „osłonie”, przypominającej kurze jajo.
Dlaczego niektóre rarytasy trafiają pod ochronę?
Te grzyby łączy jedna cecha: są wskaźnikami zdrowego, niemal pierwotnego lasu. Gdzie rosną, tam ekosystem jest w doskonałej kondycji. Niestety, naturalnych siedlisk ubywa w zastraszającym tempie, co zmusza leśników i przyrodników do radykalnych kroków.

Problem nie tkwi w tym, że grzyby przestały być jadalne, ale w ich liczebności. Gdy populacja staje się krytycznie mała, zerwanie nawet kilku owocników uniemożliwia rozsianie zarodników. W ten sposób nieumyślnie możemy przyczynić się do wyginięcia lokalnej kolonii.
Jak nie wpaść w kłopoty w polskich lasach?
Warto zajrzeć do oficjalnego rejestru gatunków chronionych w Polsce. Weźmy np. wspomnianego gołąbka złocistego — choć brzmi to kusząco, w naszym kraju podlega on ścisłej ochronie. Zbieranie go jest przestępstwem, a nie tylko „grzybiarskim wykroczeniem”.
Pamiętaj: jeśli spotkasz w lesie okaz, którego nie jesteś pewien, albo który wygląda wyjątkowo nietypowo — nie ścinaj go. Zamiast tego zrób mu zdjęcie i ciesz się chwilą. Dobry grzybiarz to taki, który nie tylko zna smak lasu, ale też szanuje jego rzadkich mieszkańców.
A czy Tobie zdarzyło się kiedyś spotkać w lesie gatunek, który wydał Ci się na tyle dziwny, że postanowiłeś zostawić go w spokoju? Daj znać w komentarzach!