Kiedy myślimy o dżumie, przed oczami stają nam średniowieczne miasta i szury biegające po brudnych ulicach. Okazuje się jednak, że ten zabójczy patogen nie potrzebował pcheł ani średniowiecznego zagęszczenia ludności, by niszczyć całe społeczności. Nowe odkrycia genetyczne pokazują, że Yersinia pestis była śmiercionośnym zagrożeniem już 5500 lat temu.
Czy dżuma była zabójcza od samego początku?
Naukowcy przez lata spierali się, czy wczesne szczepy dżumy były łagodne, czy od razu budziły grozę. Najnowsze badania DNA przeprowadzone na terenach wokół jeziora Bajkał w Syberii nie pozostawiają złudzeń. Zespół badaczy przeanalizował szczątki 46 osób z epoki neolitu – i wyniki są wręcz wstrząsające.
Okazało się, że ponad jedna trzecia z przebadanych osób była nosicielami dżumy. To nie były pojedyncze przypadki; patogen dosłownie przetoczył się przez te osady, zostawiając po sobie ślad w cmentarzyskach.

Małe ofiary wielkiego mikroba
Najciekawszy, a zarazem najbardziej smutny dowód, naukowcy znaleźli na cmentarzyskach Ust'-Ida I oraz Bratskii Kamen. Aż 65–75 procent pochowanych tam osób stanowiły dzieci poniżej 15 roku życia. Przez dekady archeolodzy zastanawiali się, co doprowadziło do tak nienaturalnie wysokiej śmiertelności wśród najmłodszych.
- W jednym z grobów znaleziono trzy dziewczynki w wieku od 4 do 9 lat – każda z nich była nosicielem bakterii.
- Krewne (ciotka i siostrzeniec) również dzieliły ten sam tragiczny los, spoczywając obok siebie.
- Zakażenia nie pojawiły się raz – dowody wskazują na co najmniej dwie fale epidemii oddzielone od siebie stuleciami.
Dlaczego to nas powinno obchodzić dzisiaj?
Fakt, że dżuma istniała i zabijała długo przed „czarną śmiercią”, wiele zmienia w naszym rozumieniu ewolucji chorób. Nawet bez mechanizmu przenoszenia przez pchły, te stare szczepy potrafiły wywoływać potężne epidemie.
Współczesna lekcja z tego znaleziska jest prosta: 75 procent dzisiejszych nowych chorób odzwierzęcych pochodzi od zwierząt. Naukowcy podejrzewają, że 5500 lat temu rezerwuarem dżumy były świstaki, które do dziś żyją w tym regionie. To pokazuje, że natura i patogeny zawsze znajdą drogę, by się dostosować.
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wiele „nieuchwytnych” chorób z przeszłości mogło ukształtować to, kim jesteśmy dzisiaj? A może uważacie, że współczesna medycyna całkowicie wyeliminowała ryzyko takich nagłych epidemii? Czekam na wasze opinie w komentarzach.