Spacerując po polskich lasach, możesz natknąć się na coś, co wygląda jak porzucone w ściółce ptasie jajo. Jeśli jednak wrócisz w to samo miejsce po kilku godzinach, przeżyjesz szok: zamiast „jajka” zobaczysz wysokiego, dziwnie powyginanego stwora. To sromotnik bezwstydny, zwany też „smrodziarzem”.

To absolutny rekordzista w tempie wzrostu w świecie grzybów – wyprzedza nawet pędzący bambus. Dlaczego warto go znać i dlaczego lepiej go nie dotykać gołymi rękami? Oto co musisz wiedzieć o najbardziej osobliwym mieszkańcu naszych lasów.

Jak rozpoznać tego „kosmitę”?

W fazie początkowej sromotnik przypomina gumowatą, białawą kulę ukrytą w mchu. W środku znajduje się galaretowata masa, która stanowi „paliwo” dla przyszłego wzrostu. Gdy otoczka pęka, w zawrotnym tempie wysuwa się z niej biały, porowaty trzon z ciemnozielonym kapeluszem.

To właśnie ten kapelusz wydziela odór psującego się mięsa. Nie jest on jednak przypadkowy – ten intensywny zapach, wyczuwalny z odległości kilkunastu metrów, ma zwabić muchy, które roznoszą zarodniki grzyba po całym lesie.

Grzyb, który rośnie na twoich oczach i śmierdzi padliną - image 1

Rośnie szybciej, niż zdążysz wypić kawę

Sromotnik potrafi wydłużać się o pięć milimetrów na minutę. Obserwacja tego procesu to fascynujące, niemal hipnotyzujące przeżycie. Podczas gdy większość grzybów potrzebuje dni, by wyrosnąć, sromotnik załatwia sprawę w kilka godzin. Często zdarza się, że wchodzisz do lasu rano, mijasz „jajko”, a wracając po południu, zastajesz już w pełni dojrzały, śmierdzący okaz.

Czy to w ogóle bezpieczne?

Sromotnik bywa bohaterem ludowych legend i medycyny alternatywnej, jednak podchodź do nich z dużą rezerwą. Mimo że w dawnych przepisach kulinarnych pojawiały się wzmianki o jedzeniu „jaj” sromotnika (podobno smakują jak rzodkiew), nie polecam takich eksperymentów.

  • Ryzyko pomyłki: „Jajko” sromotnika jest łudząco podobne do młodych owocników śmiertelnie trującego muchomora sromotnikowego.
  • Weryfikacja: Jeśli przekroisz „jajo” sromotnika, w środku zobaczysz jednolitą galaretę. U muchomora widać już zarys kapelusza i blaszki.
  • Brak dowodów: Popularne w sieci „cudowne ekstrakty” ze sromotnika mają słabe podstawy naukowe. Nie daj się nabrać na drogie suplementy niewiadomego pochodzenia.

By the way, jeśli poczujesz w lesie nagły, odrzucający odór psującego się mięsa, nie panikuj. To nie zwłoki – to po prostu sromotnik, który właśnie „zainstalował się” w twojej okolicy. A czy tobie udało się kiedyś trafić na ten grzyb w fazie „jajka”? Podziel się swoimi wrażeniami w komentarzach!