Przez wieki zastanawialiśmy się, czy istnieje jakaś mistyczna siła, która odróżnia martwą materię od żywej komórki. Odpowiedź nauki jest jednak znacznie bardziej pragmatyczna: my, ludzie, jesteśmy skomplikowanymi maszynami złożonymi z elementów, które same w sobie nie posiadają świadomości.
W ostatnich latach badania nad syntezą życia wyprzedziły nasze najśmielsze oczekiwania. Dziś stoimy u progu momentu, w którym człowiek przestanie być tylko obserwatorem biologii, a stanie się jej architektem. Dlaczego to ważne dla każdego z nas?
Czym jest SpudCell i dlaczego przypomina ziemniaka?
Naukowcy z Uniwersytetu Missouri podeszli do tematu inaczej niż ich poprzednicy. Zamiast brać istniejącą komórkę bakterii i "włamywać" się do jej kodu genetycznego, postanowili zbudować coś od zera. Tak narodził się SpudCell.
Nazwa, choć zabawna, nawiązuje do dwóch rzeczy: ery wyścigu kosmicznego (Sputnik) oraz dość nietypowego kształtu, który przypomina małego ziemniaka. Z czego się składa? Zaledwie z 36 genów.
- Potrafi tworzyć białka dzięki specjalnym rybosomom.
- Formuje struktury przypominające bąbelki, imitujące błony komórkowe.
- To pierwszy krok w stronę konstrukcji budujących się samodzielnie.
Czy to już naprawdę życie?
Zanim zaczniemy bać się scenariuszy rodem z filmów science-fiction, spójrzmy prawdzie w oczy: SpudCell nie potrafi jeść, nie wytwarza własnej energii i nie potrafi się jeszcze samodzielnie dzielić. Wymaga „stałej opieki medycznej”, aby w ogóle funkcjonować w laboratorium.
Być może obecny stan technologii przypomina pierwsze drewniane samoloty braci Wright w porównaniu do nowoczesnych odrzutowców pasażerskich. Ale to właśnie ten „rymujący się” model udowadnia, że konstrukcja życia z martwych składników jest możliwa.
Po co nam sztuczne komórki?
Pewnie zastanawiasz się, jakie ma to znaczenie dla Twojego codziennego życia w Polsce. Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Obecnie większość plastików, nawozów czy paliw zależy od paliw kopalnych. Syntetyczna biologia może to zmienić.
Gdy opanujemy budowanie takich jednostek, będziemy mogli „zaprogramować” je tak, aby w warunkach laboratoryjnych produkowały: 1. Biodegradowalne tworzywa, które zastąpią plastik w naszych supermarketach. 2. Wydajne nawozy, nieobciążające gleby chemią. 3. Czyste paliwa, które nie wymagają odwiertów naftowych.
To nie jest odległa przyszłość z literatury futurologicznej, lecz mozolna praca laboratoryjna, która już teraz przybliża nas do rozwiązania największej zagadki: jak z „niczego” powstaje życie. Czy uważasz, że stworzenie życia w laboratorium to wielki triumf nauki, czy raczej przekroczenie granicy, której nie powinniśmy tykać? Daj znać w komentarzu.