W ubiegłą sobotę tysiące mieszkańców północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych poczuło, jak ich domy dosłownie drżą w posadach. Nie było to trzęsienie ziemi, lecz nieoczekiwany gość z kosmosu, który wdarł się w ziemską atmosferę z prędkością ponad 120 tysięcy kilometrów na godzinę.

Wielu z nas kojarzy filmy o katastrofach, gdzie meteoryty sieją zniszczenie. Tym razem jednak skala była inna – mimo ogromnej energii, całość rozegrała się wysoko nad naszymi głowami. Warto wiedzieć, co dokładnie stało się na niebie i czy takie zjawiska mogą być zagrożeniem dla Twojego spokoju.

Czym w ogóle jest bolid?

To, co zaobserwowano, to tak zwany bolid – niezwykle jasny meteor, który rozpada się w gęstszych warstwach atmosfery. NASA potwierdziła, że nie był to złom kosmiczny ani satelita.

  • Obiekt nie należał do żadnego znanego roju meteorów.
  • Energia wybuchu wyniosła około 300 ton trotylu.
  • Huk, który słyszeli ludzie, to efekt fali uderzeniowej przekraczającej barierę dźwięku.

Dla porównania: to zjawisko było potężne, ale wciąż dalekie od tego, co wydarzyło się w 2013 roku nad Czelabińskiem. Tamten meteor wyzwolił energię rzędu 440 tysięcy ton trotylu, wybijając szyby na ogromnym obszarze. Nasz "sobotni gość" był przy nim zaledwie niewinnym błyskiem.

Co zrobić, gdy zauważysz ognisty ślad na niebie?

Jeśli kiedykolwiek zobaczysz coś podobnego podczas wieczornego spaceru czy powrotu z pracy, najważniejsza jest Twoja reakcja. Często odruchowo chcemy podejść bliżej lub szukać miejsca upadku. To błąd.

Jeśli usłyszysz dźwięk eksplozji lub poczujesz falę uderzeniową:

  1. Nie podchodź do okien – to odłamki szkła są najczęstszą przyczyną obrażeń, a nie sam meteor.
  2. Zdejmij ręce z parapetów i oddal się od szklanych powierzchni.
  3. Jeśli jesteś na zewnątrz, spójrz w górę, ale nie szukaj punktu styku z ziemią – obiekty te zazwyczaj spalają się całkowicie w atmosferze.

Czy grozi nam coś poważniejszego?

Większość obiektów wchodzących w naszą atmosferę to „kosmiczny kurz”. Jednak raz na jakiś czas trafia się „kamlot” wielkości domu. Choć brzmi to niepokojąco, prawdopodobieństwo, że taki obiekt trafi bezpośrednio w budynek, jest znikome. Większość przypadków to po prostu widowisko, które przypomina nam, jak niewiele dzieli nas od przestrzeni kosmicznej.

A Ty, czy kiedykolwiek widziałeś na niebie coś, co zmusiło Cię do zatrzymania samochodu i sprawdzenia, czy wszystko w porządku? Daj znać w komentarzach!