Większość z nas kojarzy ośmiornice jako inteligentne, ale raczej niewielkie stworzenia, które chętnie chowają się w szczelinach skał. Okazuje się jednak, że kiedy po Ziemi stąpały dinozaury, dno oceanów nie było najgroźniejszym miejscem. To, co działo się w otwartej toni wodnej, przypominało horror.
Najnowsze badania japońskich i kanadyjskich naukowców rzucają nowe światło na gigantycznego drapieżnika, o którym dotąd nie mieliśmy pojęcia. To największe bezkręgowce w historii planety, które zajmowały szczyt łańcucha pokarmowego.
Jak nauka zajrzała w głąb skał
Przez lata paleontolodzy znajdowali jedynie twarde dzioby tych zwierząt, utkwione w skale. Problem polegał na tym, że miękkie ciało ośmiornicy nie zachowuje się w zapisie kopalnym. Dzięki cyfrowemu górnictwu materiałów kopalnych, czyli zaawansowanemu skanowaniu i sztucznej inteligencji, udało się wreszcie zobaczyć to, co przez miliony lat było ukryte w kamieniu.
Wyniki analizy szczęk gatunku Nanaimoteuthis haggarti wprawiły badaczy w osłupienie:

- Te stworzenia osiągały nawet 19 metrów długości.
- Były bezkręgowymi odpowiednikami dzisiejszych żarłaczy białych.
- Posiadały niezwykle potężne dzioby, zdolne kruszyć pancerze amonitów i skorupiaków.
Dlaczego to byli inteligentni mordercy?
Najciekawszym odkryciem nie jest jednak sam rozmiar, a sposób, w jaki te „potwory” jadły. Analizując zużycie dziobów, naukowcy zauważyli lateralizację, czyli wyraźne faworyzowanie jednej strony ciała podczas żerowania.
W świecie zwierząt to jasny sygnał: mamy do czynienia z istotą o złożonym układzie nerwowym. To nie były bezmyślne maszyny do zabijania, lecz inteligentni łowcy, którzy – podobnie jak dzisiejsze ośmiornice – posiadali indywidualne nawyki i strategie polowania.
Jak sprawdzić, czy twoja "ośmiornica" jest inteligentna?
Choć nie spotkamy już kredowych gigantów w Bałtyku czy podczas wakacji w Chorwacji, możemy podglądać ich współczesne kuzynki. Jeśli kiedykolwiek będziesz w oceanarium, zwróć uwagę na to, jak ośmiornica podchodzi do rozwiązywania zagadek. Inteligentny drapieżnik zawsze najpierw bada otoczenie, dotykając obiektu jedną, wybraną macką – to właśnie wspomniana lateralizacja w praktyce.
Czy wyobrażacie sobie spotkanie z takim 19-metrowym gigantem podczas nurkowania w pełnym morzu? Czy wolicie trzymać się bezpiecznego, piaszczystego brzegu?