Prawdopodobnie myślisz, że kosmos jest przezroczysty, a wszystko, co świeci, jest dobrze widoczne przez nasze najpotężniejsze teleskopy. Nic bardziej mylnego. Przez lata jedna z najbardziej fascynujących galaktyk w naszym sąsiedztwie pozostawała dla nas zagadką ukrytą za grubą warstwą międzygwiezdnego pyłu.

Teraz sytuacja się zmieniła. Dzięki technologii podczerwieni, Teleskop Jamesa Webba (JWST) w końcu „prześwietlił” ten gęsty obłok, pokazując nam strukturę, o której istnieniu wcześniej jedynie teoretyzowaliśmy. To nie są tylko ładne zdjęcia – to mapa drogowa do zrozumienia, jak rodzą się i umierają najpotężniejsze obiekty w kosmosie.

Dlaczego nie widzieliśmy tego wcześniej?

Galaktyka M77, znana też jako „Galaktyka Kałamarnicy”, znajduje się zaledwie 35 milionów lat świetlnych od nas. To w skali wszechświata dosłownie „za miedzą”. Przez całe dekady patrzyliśmy na nią przez zwykłe teleskopy optyczne, ale trafialiśmy na ścianę.

Problem tkwi w pyle. On działa jak gęsta mgła w bezksiężycową noc nad Bałtykiem – nic nie przebije się przez nią światłem widzialnym. Webb działa inaczej:

  • Filtruje światło podczerwone, ignorując kurz, który dotąd nas oślepiał.
  • Pokazuje „poprzeczkę” (ukrytą strukturę) biegnącą przez środek gwiazdozbioru.
  • Ujawnia detale wokół jądra, które dotąd pozostawały w cieniu.

Teleskop Webba zajrzał w samo serce „Galaktyki Kałamarnicy” i odkrył coś niezwykłego - image 1

Co tak naprawdę dzieje się w centrum?

W samym sercu galaktyki znajduje się obiekt o masie 13 milionów Słońc. Naukowcy drapią się po głowie, bo według najnowszych obserwacji mogą tam istnieć nie jedna, ale dwie supermasywne czarne dziury, które krążą wokół siebie w ciasnym tańcu.

To nie tylko kwestia astronomicznych ciekawostek. To, co dzieje się w centrum M77, przypomina działanie ogromnego akceleratora cząstek. W 2022 roku wykryto stamtąd neutrina wysokiej energii – to dowód na to, że ten kosmiczny potwór nie tylko pożera materię, ale i wypluwa ją z niewyobrażalną prędkością.

Jak sprawdzić to samemu?

Jeśli chcesz zobaczyć te struktury na własne oczy, nie potrzebujesz dostępu do danych NASA. Europejska Agencja Kosmiczna udostępniła zdjęcia Webba w wysokiej rozdzielczości za darmo. Możesz je pobrać i ustawić jako tapetę na telefonie czy komputerze.

Moja rada: porówaj zdjęcia z tradycyjnego teleskopu Hubble'a z tymi z Webba. Różnica w widoczności detali w centrum galaktyki jest tak duża, że wygląda to jak przejście z telewizora kineskopowego na 4K.

A Ty, jak myślisz? Czy odkrycie „akceleratora cząstek” w innej galaktyce przybliża nas do wyjaśnienia, jak działa ciemna materia, czy raczej komplikuje nasze obecne teorie o kosmosie?